Skocz do zawartości
Dragon

ESSOX

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1 947
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    179

Ostatnia wygrana ESSOX w dniu 27 Sierpnia

Użytkownicy przyznają ESSOX punkty reputacji!

Kontakt

  • AIM
    2448819 (gg) 507-528-085

Informacje o profilu

  • Lokalizacja
    RZESZÓW
  • Zainteresowanie
    wszystko

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

ESSOX's Achievements

2k

Reputacja

  1. Z 10 dni nie miałem wędki w ręce. Jak co roku odwiedziłem Krainę Smoków Dla wyobrażenia sobie rzeczywistości , 2 godzinki chodzenia po lesie, zrobione 6,5 km , znalazłem 1 młodego rydza, 1 robaczywego prawdziwka i jednego zdrowego ceglaka. Salamander w tym czasie grubo ponad 10 sztuk To było po pierwszym deszczu chyba od 3 tygodni dlatego tak powyłaziły. Grzyby powinny pokazać się akurat teraz jak już jestem w domu. Przedwczoraj już u siebie 2 godziny stałem w wodzie na przelewie po zmroku. Pierwsze branie po kilkunastu minutach i sporej ilości wykonanych rzutów. Zaswędział mnie nos, puściłem korbkę kołowrotka, podrapałem się po nosie i akurat wtedy fajne puknięcie w woblera oczywiście nie zareagowałem zacięciem. Drugie i ostatnie branie było na 6 cm ploppera po kolejnych kilkunastu minutach, zaciąłem ale nie było kontaktu z rybą. Miejscówka była akurat trudna. Wąska rynna ograniczona z obu stron płyciznami z wystającymi kamieniami i sporo roślin. Ścieżka dla woblera idącego pod powierzchnią szeroka dosłownie na max 2 metry, dla poppera idącego po powierzchni szersza do 6 metrów. Rzucałem głównie tym powierzchniowym żeby uniknąć czepiania o podwodną roślinność.
  2. Gatunek ryby: Karp - Długość w cm: 70 - Data połowu:(dzień, miesiąc, rok): 02.09.2026 - Godzina połowu: (wg. 24 godzin): 14:36 - Łowisko: Mrowla "no kill" - Przynęta: kukurydza z puszki - Opis połowu: bolonka, łowienie na skraju trzcin, największy mój karp złowiony na spławik wymiary podbieraka jak by co to 45/58 bo ktoś ma ból dupy odnośnie moich zdjęć miarka niby jest ale słabo trochę widać
  3. Dzisiaj Mrowla "no kill" od 13 do 19 Łowienie tak jak zawsze, miejscówka ta sama, jedyna modyfikacja do dotychczasowych połowów to rozrzucanie pod spławik co kilkanaście minut po małej garstce 4 mm peletu. Wyciągnięte kilkadziesiąt wzdręg i i kilka płotek, ryby takie do 20 cm max. Do tego jeden karp 70 cm na brzegu, dwie spore ryby nie wcięte ale poczułem po zacięciu kontakt, to mogło być podczepienie. Ten karp to mój największy złowiony metodą spławikową. Trochę pochlapał pod brzegiem w czasie holu i po nim była dłuższa przerwa w braniach. Bolonka wylądowała na podpórce a do ręki poszedł bacik. Na bata miałem spiętą fajną rybę i nie zauważyłem ale lekko rozgiął się haczyk po tym braniu. Małe rybki wyciągałem dalej ale duże spadały po kilku sekundach, zanim się zorientowałem o co chodzi 3 spore ryby straciłem. W poniedziałek siedziałem w tym samym miejscu ale zacząłem łowienie od pickerka bo chciałem sprawdzić jak ta metoda połowu na tym zbiorniku zadziała. Okazuje się że nie bardzo. Zanęta w koszyczku ściągała masę małej wzdręgi, pinka na haczyku ( a haczyki muszą być bezzadziorowe ) ściągana była już w czasie opadania zestawu. Jak koszyk opadł, napiąłem żyłkę to często było już po ptokach, hak pusty. Dodatkowo w drobną wzdręgę non stop waliły okonie, dosłownie co kilkanaście sekund ataki. Nie dało się w ten sposób łowić. Najbardziej mi podchodzi łowienie tam na bolonkę i bat. Zwinąłem pickerka i posypałem trochę peletu pod łowienie spławikowe. Niestety zaczął padać deszcz, zerwał się mocny wiatr i nie sprawdziłem jak spławik współpracuje z sypanym peletem . Przesiedziałem w aucie 2 godziny bo miałem nadzieję że przestanie padać jak przestało to już trzeba było się zwijać bo łowić można tylko do zachodu słońca.
  4. Poniedziałek i środa wizyta na Mrowli "no kill" Łowienie od 13 do zmroku. To samo miejsce co zawsze. Brania słabe w poniedziałek, w środę jeszcze większa nędza. W pierwszy dzień złowiłem kilkadziesiąt płotek i wzdręg ale tak do 22 cm max i jeden karpik taki wigilijny czyli z półtora kilo i 40 parę cm. W środę spory wiatr w twarz i fala, znosiło zestaw za bardzo do brzegu. Były okresy bez brań nawet po pół godziny. Po raz pierwszy łowiłem na bolonkę położoną na podpórce bez trzymania w ręce, w ręce jako druga wędka bacik. Na bolonce kukurydza, na bacie początkowo pinki, ale haczyk w locie przechwytywała drobniutka wzdręga i ukleja więc też ostatecznie łowiłem na kukurydzę. Kilkadziesiąt wdręg i płotek złowione i dwa karpiki takie jak z fotce z poniedziałku. Zapomniałem zabrać z domu telefon i nawet się ucieszyłem że nie było fajnej ryby bo fotki bym nie strzelił jak by się trafił jakiś okaz Miałem kontrolę strażników i wyjaśniło się jak interpretować wpis o zakazie nęcenia. Opisałem to w osobnym wątku. https://haczyk.pl/forum/topic/65182-zakaz-nęcenia/
  5. ESSOX

    Zakaz nęcenia.

    Wczoraj miałem kontrolę na tym "no killu" i sporo się wyjaśniło. Kontrola Społecznej Straży Wędkarskiej ale mają wspólne wypracowane stanowisko ze Strażą Państwową dotyczącą tego zapisu o zakazie nęcenia. Dozwolone jest łowienie na metodę. Dozwolone jest łowienie na grunt z koszyczkiem zanętowym wypełnionym zanętą. Zabronione jest przygotowywanie łowiska pod tą metodę połowu dużym koszykiem tzw. szklanką. Dozwolone jest łowienie na sprężyny zanętowe wypełnione czym kto chce. Dozwolone jest sypnięcie ziaren, peletu, makaronu w pobliże spławika rękę, przy łowieniu tą metodą. Zabronione jest nęcenie przy pomocy łódek zanętowych, rakiet, kobr i proc. Zapomniałem tylko zapytać jak jest z zestawami karpiowymi i dołożenie do niego woreczków czy nici z foli PVA.
  6. Właściwie wyregulowany hamulec kołowrotka, odpowiednio duży zapas żyłki na kołowrotku, doświadczenie w łowieniu pomagają w takich sytuacjach. Niestety czasem trafi się ryba na którą nasz sprzęt jest za słaby i jeżeli nie zatrzyma się tylko ma kaprys uciekać bez końca wtedy przegrywamy walkę z nią. Nie ma na to rady. Ale to chyba jest w wędkarstwie najfajniejsze
  7. ESSOX

    Zakaz nęcenia.

    Zbiornik ma według rejestru 3,57 hektara więc nie jest wcale mały. Mam takie samo wrażenie. Nie dość że "no kill" i ryby nie wezmą to jeszcze nie połowią bo nie podnęcą i ryba nie podejdzie I to się sprawdza bo tylko 2 razy widziałem tam tego samego dziadka jak łowił, tak to zawsze jak byłem to pustka na zbiorniku. Mi to akurat pasuje bo nawet siatki nie posiadam i ryb i tak nie biorę. Obok jest 2 razy większa żwirownia i tam siedzą wędkarze. Ale miejsce na którym łowię jest przygotowane pod wędkarzy, luka w trzcinach na jakieś 8 metrów szeroka, dojście do samej wody fajnie zrobione, nawet 2 osoby się tam spokojnie zmieszczą. Zawsze jak byłem to miałem sporo brań, nawet miałem takie podejrzenia że ktoś tam coś sypie do wody i ryba dlatego się kręci w tym miejscu.
  8. ESSOX

    Zakaz nęcenia.

    Łowiłem na tym łowisku już kilka razy w tym roku, nie widziałem SR jeszcze. Przy najbliższej kontroli zapytam jak interpretują ten zapis. Nie łowiłem tam na metodę bo nie wiem czy ten sposób łowienia ze względu na koszyczek i jego wypełnienie nie jest wykluczony. Raz postawiłem karpiówkę z samotną kulką na włosie ale to jest loteria czy ryba to znajdzie. Najlepiej się łowi na spławik blisko brzegu, przez pojawiające się na powierzchni pęcherzyki gazu bardzo dobrze widać kiedy ryby pojawiają się w miejscu łowienia. Dno nie "bombelkuje" ryby nie biorą to się sprawdziło za każdym razem
  9. Łowisko na którym ostatnio często łowię Mrowla "no kill" ma w regulaminie taki zapis - CAŁOROCZNY ZAKAZ NĘCENIA W związku z powyższym podyskutujmy jak interpretować ten zapis 1. Całkowity zakaz stosowania wszystkiego co jest pokarmem dla ryb, dopuszczalne jest tylko i wyłącznie to co umieszczone jest na haczyku. 2. Nie stosuje się zanęty spożywczej, peletu, ziaren wrzucanych do wody. Ja osobiście tak widzę ten zapis, ale czy łowienie "na metodę" gdzie specjalny koszyczek wypełniony peletem czy zanętą będący elementem zestawu, też jest wykluczone ? Czy łowienie na drgającą szczytówkę i stosowanie koszyczka wypełnianego zanętą jest wykluczone ? Czy łowienie w starym stylu na grunt, gdzie sprężynę oblepia się zanętą, moczonym chlebem, gniecionymi ziemniakami czy ciastem z kaszy manny też jest wykluczone ? Czy wykluczone jest również rzucanie obok spławika np. kukurydzy z puszki ? Widziałem ostatnio takiego starszego dziadka, który łowił właśnie na sprężynę oblepioną "czymś" nie wiem co to było bo przejechałem nie wysiadając z auta, wędkarz starej daty, niereformowalny z wyglądu więc nawet nie chciałem wchodzić w gadkę.
  10. Gatunek ryby: Karp - Długość w cm: 61,62 - Data połowu:(dzień, miesiąc, rok):12.08.2026 - Godzina połowu: (wg. 24 godzin): godziny na fotkach - Łowisko: Mrowla "no kill" - Przynęta: kukurydza z puszki - Opis połowu: na spławik, łowienie na skraju trzcin 24.08.2026. Niestety nie jestem w stanie ocenić długości ryb ze zdjęć. Proszę o dodanie zdjęcia podbieraka i wypychacza na miarce. Marienty
  11. Gatunek ryby: Lin - Długość w cm: 31,32,34,37 - Data połowu:(dzień, miesiąc, rok): 10,12.08.2026 - Godzina połowu: (wg. 24 godzin): godziny na fotkach - Łowisko: Mrowla "no kill" - Przynęta: kukurydza z puszki - Opis połowu: na spławik, łowienie na skraju trzcin 24.08.2026. Niestety nie jestem w stanie ocenić długości ryb ze zdjęć. Proszę o dodanie zdjęcia podbieraka i wypychacza na miarce. Marienty
  12. Dwa dni łowienia na "no killu" w Mrowli. Poniedziałek od 14 do 20.20, środa od 12 do 20. Ta sama miejscówka. Tylko bolonka i łowienie na spławik na kukurydzę. Sporo płoci i wzdręg ale takie którymi nie zapunktował bym w GP. Do tego 3 karpiki takie 40-50 cm. Jednemu fotkę strzeliłem w poniedziałek bo nie wiedziałem czy coś się jeszcze trafi. W środę wpadły dwa większe 61 i 62 cm I w sumie 5 linów , jeden poniżej 30 cm , cztery lecą do GP 31, 32, 34, 37 cm Fotki w drugim poście bo tu się nie zmieszczą. W poniedziałek miałem też fajnego karpia taki między 60-70 cm ale zaplątał się w trzciny prawie w zasięgu podbieraka, próbowałem do zagarnąć i jak dotknąłem go obręczą to zerwał przypon. I jeden odjazd jakiegoś potwora, zobaczyłem już dno szpuli pod żyłką tak jechał 20 minut na wędce i niestety wlazł w trzciny, musiałem zerwać.
  13. Gatunek ryby: Wzdręga - Długość w cm: 27, 27, 28 - Data połowu:(dzień, miesiąc, rok): 03-04.08.2026 - Godzina połowu: (wg. 24 godzin): godziny na fotkach - Łowisko: Mrowla "no kill" - Przynęta: kukurydza z puszki - Opis połowu: dwie na pickerek, jedna na spławik, łowienie na skraju trzcin Gatunek ryby: Lin - Długość w cm: 41 - Data połowu:(dzień, miesiąc, rok): 04.08.2026 - Godzina połowu: (wg. 24 godzin): 15:38 - Łowisko: Mrowla "no kill" - Przynęta: kukurydza z puszki - Opis połowu: na spławik, łowienie na skraju trzcin Gatunek ryby: Karp - Długość w cm: 60 - Data połowu:(dzień, miesiąc, rok): 04.08.2026 - Godzina połowu: (wg. 24 godzin): 18:51 - Łowisko: Mrowla "no kill" - Przynęta: kukurydza z puszki - Opis połowu: na spławik, łowienie na skraju trzcin, pierwszy w życiu ozdobny karp
  14. Dwa dni siedziałem w tym upale na rybach. Od 14 do zmroku. Bardzo dużo brań, nawet w te najbardziej nasłonecznione godziny. Paradoksalnie najgorsza była godzina przed zmrokiem, najwięcej sobie obiecywałem w tym czasie połowić a okazało się że brania ustały całkowicie. Łowisko to Mrowla "no kill", ta sama miejscówka. Łowiłem na granicy trzcin, jakieś 6 metrów od brzegu. Pierwszy dzień i łowię na bata, na haczyku ziarno kukurydzy. Zaczyna się fajnie wzdręgi biorą od razu, takie w granicach 20 cm. Na łowisku nie wolno stosować zanęty więc w wodzie to co spadnie z haczyka przy zacinaniu i co kilka minut tak po 3-4 ziarna wrzucam z ręki w spławik. Fajnie widać jak pojawiają się ryby żerujące z dna , bo co kilkadziesiąt centymetrów pokazują się bąbelki powietrza na powierzchni. Łowię 2 karpiki takie 40-45 cm, nawet nie mierzyłem. Spławik powoli odjeżdża w bok, zacinam i po sekundzie siedzę z głupią miną na brzegu. Tak szybki odjazd że tylko usłyszałem trzask. Tym razem najsłabszym ogniwem okazała się szczytówka bata, wyrwało oczko do którego mocuje się zestaw. Szkoda było zwijać się do domu, więc wyciągam pickerka , zamiast koszyczka idzie 10 gramowa łezka i łowię dalej. Rzuty w to samo miejsce co spławik. Do wieczora na pickerek już tylko wzdręgi łowiłem, dwie największe lecą do GP 28 i 27 cm Drugi dzień zaczynam od bacika, naprawiony , dostał nowy zaczep do mocowania zestawu, zastanawiałem się tylko nad tym żeby trochę osłabić zestaw i założyłem cieńszy haczyk. To był chyba proroczy wybór bo pierwsze branie które miałem i ryba rozgina hak, zaczęła jechać w trzciny i trochę bardziej ją przytrzymałem żeby mi w nie nie wlazła bo batem bym pewnie jej nie wyjął. Podejmuję najrozsądniejszą decyzję w tej sytuacji i składam bata, będę łowił bolonką. Nie lubię za bardzo nią łowić bo ma ponad 15 lat, kupowana jako kij budżetowy, przy 6 metrach prawie pól kilo do trzymania, jedną ręką za duże obciążenia na przedramię, ale trzymając dwiema rękami te 5-6 godzin łowienia jeszcze dam radę Łowię fajnego lina 41 cm Tą rybę która rozgięła haczyk przy bacie też bym obstawiał na lina tylko większego. Wpadło też 2 karpiki takie jak na fotkach z dnia wcześniejszego i w końcu jest coś większego na kiju, krąży spokojnie przy dnie, nie odjeżdża na duże odległości. W końcu podciągam ją bliżej brzegu i jestem w szoku widząc w czystej wodzie te piękne kolory. Pierwszy raz w życiu mam na wędce ozdobnego karpia. Złota Rybka miała 60 cm Na koniec jeszcze taka sytuacja miała miejsce, spławik zaczyna sunąć w bok, chowa się pod wodę, zacinam i jak w mur, stoi w miejscu i nawet nie drgnie. Zaczepów tu nie miałem do tej pory więc trochę zdurniałem, z 10 sekunda takiego bezruchu i nagle zaczyna powoli odjeżdżać, spokojnie majestatycznie bez szarpnięć jedzie wzdłuż trzcin, jak bym miał płetwonurka na haku. Zatrzymuje się po jakiś 50 metach i stoi w miejscu bez ruchu, myślałem że wpłynęła w trzciny, nie widzę gdzie jest bo zasłania mi widok pas trzcin. Nie daje się ruszyć z miejsca, o tym że jeszcze jest na końcu zestawu świadczą takie mocne przygięcia wędki bez wyciągania żyłki z kołowrotka. Mija z 15 minut i widzę jak żyłka powoli zmienia kąt wchodzenia do wody , ryba odchodzi od trzcin w stronę otwartej wody ale nie wyciąga już żyłki a mi udaje się ją powoli nawijać na kołowrotek, nie ma walki , bardziej jak bym zwijał jakąś martwą kłodę. Podciągnąłem już rybę na jakieś 15 metrów od miejsca gdzie stoję, po spławiku widzę że podchodzi pod powierzchnię, nagle na wodzie robi się potężny wir, lekkie odbicie na 2-3 metry , kolejny wir i nagle luz na wędce, koniec emocji. Nie wiem co to było, na pewno bardzo duże i raczej podczepienie. Na żyłce nie został śluz co przy sumie chyba powinien być. Haczyk w całości, nie odgięty. I jeszcze jako uzupełnienie taka płotka 20cm i wzdręga na 27cm do GP
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.