Na początek opiszę moje łowisko. Wybrałem je z 3 powodów. Pierwszy jest taki że bardzo przypomina mi stawiki na których wędkowałem jako dziecko i mam sentyment… Drugi powód że jest to dzika woda. Od dwóch lat nie należę do PZW i nie mam przez to dostępu do bardziej rybnych (teoretycznie )wód w okolicy. Powód nr 3 że po prostu jest to blisko mojego miejsca zamieszkania i lubię tam jeździć no nie ma korków w tamtą stronę np. po 15 😜 Powodów pewnie mógłbym wymienić jeszcze więcej. Wyczuwam potencjał i tyle
Jest to zbiornik pożwirowy. Powierzchnia szacuję że poniżej 10 hektarów. Bez żadnego połączenia z jakimś strumykiem itp. Co do głębokości to jest zróżnicowana. Na mojej miejscówce echosonda pokazuje 2,5 -2,7m. W lecie prawie wszystko jest zarośnięte aż po powierzchnię. Niemal ze wszystkich stron zbiornik otoczony jest trzciną. Wiadomo że zielsko utrudnia łowienie, ale dzięki niemu pewnie coś przetrwało w tej wodzie. Dojazd nad zbiornik utrudniony, a po deszczach tylko terenówką
Rybostan który stwierdziłem na tej wodzie na podstawie własnych połowów i obserwacji:
Płoć, wzdręga (duże ilości), okoń (mój największy grubo ponad 40cm, lin, szczupak( największy niestety wygrał dzięki roślinkom ).
Raz złowiłem też niewielkiego leszczyka, widziałem też spław wielkiego karpia. Karaś pewnie też jest ten srebrzysty. Podobno jest sum ale to do weryfikacji.
Ryba siedzi tam „w trawie”. Z pontonu tylko raz widziałem żeby ktoś tam próbował.
To by było na tyle mojego opisu łowiska.
Tutaj zdjęcie z tamtego roku z czerwca.
Pozdrawiam.