Wybierz kategorię tematyczną

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Trzy lata, kilkaset godzin na rzeką - tyle trwa moja przygoda z pstrągami potokowymi. W międzyczasie przeczytałem też dziesiątki poradników. Dla pewnej ich części - tej traktującej o zimowych łowach w szczególności - świadectwo “na pałę!” wystawiły realia moich łowisk.

 

 

Pomimo to, obok wiosennych i letnich, w końcu jednak - w tym sezonie dopiero - zacząłem łowić też te dotąd dla mnie nieosiągalne: zimne pstrągi!

Takie w rozmiarach już słusznych.

 

 

Znalazłem na nie sposób i o nim to piszę w niniejszym (nie)poradniku, którego...

 

Punkt pierwszy mówi:

 

W poradnikach szukaj porad, a nie gotowych rozwiązań. Owszem, czytaj je. Ucz się na doświadczeniach innych, ale przede wszystkim słuchaj natury: tego co mówią rzeki i ryby w nich pływające. One, wbrew temu co się ogólnie uważa, nie tylko mają głos, ale i bardzo wiele mówią (o sobie)!

 

Wiedzę zdobytą w terenie uzupełniaj teorią - nigdy na odwrót.  Rób to - i to jest jedyna moja dla Ciebie porada - gdyż efekty potrafią zaskakiwać!

 

 

A zatem, gdy idę na zimowe pstrągi...

 

Przemieszczam się w górę rzeki prowadząc przynętę z nurtem.

 

Postępuję więc całkiem inaczej niż większość pstrągarzy.

 

Powód?

 

Trzy zimowe sezony podręcznikowego wędkowania (marsz w kierunku ujścia rzeki  i prowadzenie przynęt pod prąd): chude i bezrybne niemal.

 

Woda zimna, życie w niej niemrawe,a więc przynęta powinna być prezentowana naturalnie czyli trzeba ją prowadzić powoli. Zgoda z tym trafnym spostrzeżeniem z poradników pogryzła się z drugim, nie mniej prawdziwym lecz już z życia wziętym: gdy mnie pstrąg dostrzeże to daje dyla!

 

Jak wyjść z impasu?

 

Nie dać się zobaczyć - zajść skubańca od ogona. I podać przynętę: z prądem, a przy tym stosunkowo powoli. Czy da się?

 

Da!

 

 

Rzuty wykonane “w górę”, po skosie pod drugi brzeg. Prowadzenie wabika ograniczające się do wybierania luzu na żyłce/plecionce. Wolno, najwolniej jak się da. Przynęty nieprzypadkowej.

 

Najczęściej gumowej

 

W kolorze zbliżonym do bieli, podanej na lekkiej główce.

 

Taka nijaka z pozoru przynęta imitująca zziębniętą, wyzutą z kolorów zimową i leniwie płynącą (niemalże po prostu niesioną przez nurt) rybkę, bywa bardzo skuteczna.

 

 

Zdarzało się, że kiedy nie brało prawie na nic, to zazwyczaj - jeżeli już coś zdecydowało się jednak zagryźć - wzięło na gumę. Najczęściej na Aggressora Pro i/lub Lunatica od Dragona (i tu uwaga!) Prowadzone niekoniecznie głęboko! Bo pstrąg - żerujący - podniesie się z dna: gdy jest żerującym faktycznie.

 

Takie moje spostrzeżenie - kolejne będące w niezgodzie z teorią zimowych podchodów według, której musimy obławiać najgłębsze zakamarki rzeki.

 

Bo w ogóle pstrąg potokowy - każdy - lubi nieraz “zabić ćwieka” teoriom. Podchodź więc do ich łowienia praktycznie!

 

W tym roku - dopiero - “gumisie” na dobre zagościły w moim pudełku.

 

Wcześniej były tylko dodatkiem.

 

Dziś nie dziwię się, że dotąd słusznych rozmiarów zimowe pstrągi były dla mnie nieosiągalne! Prowadzone książkowo przynęty NIE TE (a więc woblery), a jeżeli TE (czyli gumy) to nie tak jak wymaga tego moje łowisko i moje ryby, a zatem “pod prąd” i na główkach ciężkich tak, że niemal orały o dno - one nie miały prawa prowokować pstrągów do brania.

 

Być może… tak mi się wydaje… chociaż może? Bo w sumie koledzy i na woblery łowią...

 

Nie wiem.

 

Wiem za to, że dużo muszę się jeszcze nauczyć, że jestem pstrągarzem niezbyt doświadczonym.

I że sukcesy odnoszę od niedawna.

 

Ale, kurczę - jednak mam je na swoim koncie! Nauczyłem się w końcu kusić zimowe pstrągi  do brania. Meldują się na mojej wędce co jakiś czas!

 

I - też “kurczę” - cienki Bolek jednak w te klocki dalej jestem! Dlatego (nie)rób tego co napisałem  sam w domu (nad rzeką)!

 

Decyzja należy do Ciebie. Powodzenia!

 

 

Dawid Sokołowski

zwedkowani.pl

 

Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby dodać komentarz