Wędkarstwo - Forum Dyskusyjne
Forum wędkarskie portalu wędkarskiego haczyk.pl - wędkarstwo, łowiska, sprzęt oraz metody i sposoby połowu.

Ekologia - Co najdziwniejszego zlowiłeś?

dudi - 13-07-06, 22:04
Temat postu: Co najdziwniejszego zlowiłeś?
Co najdziwneijszego złowiłes na swoja wędke ???

ja kiedyś złowiłem ..... kure :D Jak byłem mały i wróciłem z ryb położyłęm wędke koło domu i nie sciągnąłem robaka i kura go zobaczyła i .... bach :) branie :) nie musiałem zacinać a kura poszłą na rosół :)

Dzis słyszałem od wędkarza ja złowił...... zółwia :) na kukurydze hehe :D

trini - 13-07-06, 22:24

Rzucam grunta - spokojnie sobie leży...
patrzę...
bombka leci w górę, to ja ciach!
Ciągnę, próbuję popuszczać hamulca - ciągnę dalej...
W pewnym momencie patrzę, facet na drugim brzegu stawu też ciągnie...
:roll:
jak wyskoczyły splątane zestawy - to już wiedziałam, że nie ryba to to...
ino wędkarz... :lol:



aaaaa i męża :mrgreen:

miron - 13-07-06, 23:25

wielki kawałek kory i podartą reklamówkę - było na nich pełno kiełży więc miałem co założyć na koniec mojego feederowego zestawu ( połów miał miejsce na Odrze )
killah - 14-07-06, 00:28

Lata temu na dunajcu trafilem na muchowke rybe zycia - przynajmniej takie mialem wrazenie. Majac ostatnie metry linku na kolowrotku zdecydowalem sie na rozpaczliwy bieg w dol rzeki by nie stracic 'okazu' niestety ryba-gigant okazala sie reklamowka ktora zaczepila sie o nimfe w bystrzynie. A propos zolwia - rok temu kumpel wedkujac na stawie w okolicy Nowego Targu wyciagnal doroslego zolwia blotnego na kukurydze. Bydle uzarlo go w palec gdy go usilowal je uwolnic z haczyka :) Gosc na pytanie 'jak walczyl' odpowiedzial kilkoma wyrazami uznawanymi za niecenzuralne...
shogun_zag - 14-07-06, 07:22

Fajny temat :mrgreen:
Poza standardami typu perkoz i kaczka nic szczególnego nie złowiłem, ale ... widziałem taką sytuację ... zbiornik zaporowy Przeczyce, moje oczekiwanie na świt by móc wystartować pontonem za sandaczem i jak to bywa ... rozmowy w gronie nabrzeżnych wędkarzy. Kompletnie nic się nie działo, zero brań. W końcu ok. 2-3 w nocy u jednego z rozmówców branie!!! On ... sprint ok. 20 m do wędki, zacina i .... kij w pałąk. Pompuje, zwija, pompuje, zwija, a żyłka chodzi na boki w sposób jak to ma zwyczaj robić duża ryba ... zatacza półkola bardzo spokojnie. Zleciało się chyba ze 20 pomocników z podbierakami, z latarkami i zaczyna się ... podciąg, popuść mu, zluzuj hamulec, przytrzymaj go itd. itp. W końcu jakieś 20 m od brzegu ... jest!!! Wyszedł na powierzchnię :shock: :shock: :shock:
Ogroooooooomny, czerwono-żólty parasol plażowy :lol: :lol: :lol:

P - 14-07-06, 08:16

Witam

Mi nie udalo sie zlapac nic dziwnego poza 2 lub 3 moimi kolegami gdy bylem mlody :oops:

Ale na Wisle w Toruniu moj ojciec zlapal dobrych kilka lat temu .... fladre :smile: nawet rybacy w okolicach Torunia lapia je podobno w sieci sporadycznie (informacje taka wyczytalem kiedys w WP)

Zreszta jakies 2 lata temu kolega z pracy tez wedkarz wrocil po weeekendzie do pracy i mowi do mnie ze nie zgadne jaka rybe zlapal na Wisle :lol: a ja mu spokojnie ze znajac zycie to fladre :cool: na co on zrobil tylko :shock: i zapytal skad wiem :lol:

Tak wiec jak na flady to nad Wisle od Torunia w dol (w morzu za latwo ja zlapac :wink: :lol: )

Pozdrawiam

dudi - 14-07-06, 08:26

JA też jesli sie nie myle to przeczytałem w jakieś gazetce, jak koleś złowił Rybitwe :) Łowił wtedy na trupka :) Nie pamietam jak sie ta przygoda skonczyła ale chyba go przyciągnął :) Noi pewni wróciłą do ... powietrza :D cała i zdrowa :)
keri - 14-07-06, 11:01

Temat ciekawy bo i przygody ciekawe.
Ja kiedyś na spina przy podrywaniu z dna dużej wahadłówki poczułem ogromny opór tak więc myślę sum. Co go podciągnę z metr ten ciągnie do dna, po ok 10 min walce ukazał mi się kalosz rozmiar z 48 :lol: pełen wody. Ubaw był o tyle mocny bo w między czasie ściągałem krzykiem wędkujących obok dwóch wędkarzy z podbierakiem karpiowym bo wiecie sum na haku :lol: .
Fakt faktem taki kalosz stawia opór jak 20 kg sum :lol:

dudi - 14-07-06, 11:04

Ale wyobraz sobia jak kolega mial parasol plazowy to dopiero muisla sadzic ze byl sum pewnie z 80 kg :)
keri - 14-07-06, 11:11

dudi napisał/a:
Ale wyobraz sobia jak kolega mial parasol plazowy to dopiero muisla sadzic ze byl sum pewnie z 80 kg :)
To zależy czy był otwarty czy zamknięty :cool:
tomek1 - 14-07-06, 11:12

Ja czytałem kiedyś w WW relacje gościa-płetwonurka:

Nurkował w jakimś jeziorze i nagle czuje, że coś go ciągnie do góry. Patrzy a to wahadłówka wbiła mu się w parciany pas który miał na sobie. Ocenił, że kotwica nie rozwali mu kombinezonu a jako że sam wędkował postanowił dostarczyć gościowi emocji.
Stosował wszystkie znane mu rybie sztuczki: murowanie, ucieczki itd. Ale wędkarz był dobry i nie skapitulował. Wreszcie płetwonurek postanowił sie poddać. Wyobraźcie sobie wędkarza podciągającego "rybę" do brzegu i nagle ta ryba staje na nogi i człapiąc płetwami wyłazi na brzeg :lol: :lol: :lol:

Ale co sobie gościu poholował to jego :lol:

kisux - 14-07-06, 11:28

Moje największe sukcesy wędkarsko-przyrodnicze to:
1) mewa złapana (złowiona) w locie - po dalekim rzucie żyłka opadała łukiem do wody i trafiła w przelatującą mewę -po czym oplątała się wokół piór skrzydła - oczywiście mewa wyjęta, podebrana, delikatnie wyplątana i wypuszczona :lol:
2) drugi przypadek to w zeszłym roku - perkoz na feedera - na białe :shock: - zaczepił nogą o haczyk leżący na dnie - branie było piękne początek holu niesamowity tylko po chwili żyłka poderwała się w stronę słońca i to było dopiero zdziwienie :shock: - oczywiście ptica podebrana, odczepiona i wypuszczona na wolność - był to niewątpliwie sukces bo perkoz był samcem solidnych rozmiarów, a żyłka miała grubość 0,16 główna i 0,14 przypon ! :lol:

P.S. teraz pora na łabędzie chyba - nie wiecie czy biorą :lol: :lol: :razz:

P - 14-07-06, 13:02

Witam

Kisux a moze przyjedz do Torunia na "ptasie grypy" :twisted: :wink:
Zlapiesz i bedziesz sie zastanawial czy wyjdziesz calo :wink:
My juz nawet pomnik mamy takiego ptaszka - taki prawie jak w "Misiu" :lol:
A swoja droga to ciekawe rzeczy mozna polapac na wedke :lol:
Czekamy na jakas wydre albo bobra :lol: tylko troche nie widze wedkarza w takim starciu na brzegu :cool: :lol:

Pozdrawiam

Wigor - 14-07-06, 14:35

Mi ostatnio na gruntówce zaciął się... łabędź. Siedziałem łapałem obok na spławiczek, aż tu nagle patrze, a łabędź jakiś dziwny balet odstawia na wodzie. Odwracamy się z kumplem w stronę mojej wędki, a tam hamulec wyje jak szalony. Zacząłem krzyczeć do niego żeby odciął żyłke, bo był bliżej wędki, ale na szczeście jak chwycił żyłke to ptaszysko się wypięło.
dudi - 14-07-06, 15:17

To nie wiem czy ci mozemy zaliczyc bo .... nie było holu :D hehe
Wigor - 14-07-06, 15:28

To dobrze, że nie zacięta bo wątpie żeby mój sprzęt wytrzymał takie zwierze na haku :wink:

KISUX łabędzie dobrze biorą na kukurdze. :grin:

wiesławek - 14-07-06, 17:52

Ja kilka lat temu złowiłem na Śniardwach 30 metrów liny z kotwicą ,hol tego stfora trwał z30 minut a było to na jesieni łowiąc na twistera okonie po którymś żucie wte samo miejsce czuje przytrzymanie więc zaciecie i siedzi jednak nie mogę tego ruszyć z miejsca myśle że to zaczep jednak po chwili ''ryba''ożyła hamulec pięknie gra swoją melodie ja szczęśliwy i pomału zaczynam pompować ''rybkę ''do góry w pewnym momęcie coś mi się w wodzie pokazało jak wegorz jednak pochwili podciągam bliżej a tu widzę linę więc łapie w ręke i ciągne do góry a tu na końcu jeszcze kotwica z stali kwasowej o wadze 8kg. :razz:
trini - 14-07-06, 18:11

i co z tym zrobiłeś? ;)
wiesławek - 15-07-06, 04:10

trini napisał/a:
i co z tym zrobiłeś? ;)

zabrałem i po wyczyszczeniu oddałem dla kolegi żeglarzaponieważ do mojego pływadła to się nie nadaje

bogdan39 - 15-07-06, 06:00

Na swoim jeziorku na kukurydze złapałem raka był potezny.
maniek - 15-07-06, 16:51

Do tej pory najdziwniejszą rybą jaką złowiłem była Palija wędrowna ,a nie rybnego hmm jest tego sporo ale nie wiem czy bylibyście w stanie mi uwieżyć.
trini - 15-07-06, 17:22

spróbuj nam zaufać :mrgreen: :lol:
wiesławek - 15-07-06, 18:46

Z ryb to udało mi się złowić węgorza na twistera dodam że twister był cały w pysku i niema mowy o podchaczeniu :razz:
Jarosław - 15-07-06, 19:55

Ja na twisterka paproszka na boczny trok złowiłem karpia 2,2kg. Był to przypadek bo po rzucie splątala mi się żyłka na szczytówce. Po rozplątaniu zaciołem i poczułem opór podobny do zaczepu. po chwili zorientowałem się ,że to ryba ale jaka ? Walka trwała prawie pół godziny, i byłem przekonany ,że to szczupak . Wygrałem żyłką 0,16.
artech - 15-07-06, 23:40

Może nie na wędkę, ale kiedyś, kiedy jeszcze było wolno a ja miałem lat naście, na podrywkę wyciągnąłem z Odry ............. rower - kolażówkę w całkiem dobrym stanie, po dopompowaniu kół i dokładnym umyciu i nasmarowaniu mogłem na niej spokojnie jeździć :mrgreen:
Jarosław - 16-07-06, 05:38

Albo komuś brakło paliwa i ją zostawił albo trzeba było podrywką poszukać jeszcze kolarza :lol:
trini - 16-07-06, 08:34

Albo kogoś policja goniła bo zawinął rower i szybko się jej pozbył - coby dowodów nie było :lol:
ESSOX - 16-07-06, 12:20

Łowiąc raz z kumplem na przepływankę w pewnej chwili słyszę :
-Mam branie . Ja pie...ę ale ciągnie. Zestawy delikatne , ciągnie w dół rzeki ciężko podciągnąć do brzegu, ale jakoś tępo walczy. Ja z podbierakiem czekam na tę rybę sezonu i po kilku minutach ukazuje się przy brzegu duża reklamówka zawiązana sznurkiem . A w środku .......spory kamień i 4 małe koty które jakiś dupek utopił.

A z dziwnych rzeczy złowionych osobiście to siedzimy raz w kilka osób nad brzegiem. pozarzucane wędki na półgruncik (gdzieniegdzie zwany przystawką ) biorą ładne leszcze od czasu do czasu karp . W pewnej chwili wyciągam z wody zestaw powolutku aby sprawdzić czy na haczyku jest ciasto czy spadło i dlatego ryba nia bierze i gdy już był przy powierzchni haczyk (pusty ) napłyną plasterek cytryny i oczywiście musiał się zahaczyć na hak. :mrgreen: Skąd się wziął nie wiem , płyną po powierzchni żółciutki nie wymoknięty jakby miał być wrzucony do herbaty . Od razu zaczęły się żarty , że najlepsze brania to będę miał na cytryny , że nie łowię ryb tylko owoce , że na stragan z warzywami zarzuć itp. :mrgreen:
Ale to nie wszystko . Delikatnie próbuję strącić tę cytrynę spowrotem do wody lekko potrząsam wędką aby ten plasterek spadł a on uparcie wisi i huśta się tak z 10 cm nad wodą . Nagle z wody wyskoczył szczupaczek ,taki maluch z 20 cm i cap za tą cytrynę zębami i tak wisi nad wodą . Dopiero się zaczęły śmiechy :mrgreen: Ja pomalutku wędkę niżej, szczupak do wody szarpną silnie zerwał cytrynkę i odpłyną z nią w pysku. Było to parę lat temu a do dzisiaj mi niektórzy przypominają jak chodzę z żywcem lub ze spiningiem czy cytrynę mam ze sobą :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: .

witia-62 - 16-07-06, 12:25

Moim najdziwniejszym połowem , nie licząc różnego rodzaju przynęt typu wachadłówki, wirówki, gumy i puszki po kukurydzy, to karp 6,5 kg na kopyto o długości 12cm, zapięty regulaminowo pod dolną wargą. I nie był to jedyny karp złowiony na takie kopyto, ale jak do tej pory największy.
shogun_zag - 17-07-06, 21:23

Widzisz trini, że można łowic karpie na spining ... niedowiarku jeden :cool:
Lary - 18-07-06, 08:32

Kilka dni temu wybraliśmy się z kumplem na klenie. Znaleźliźmy miejsce gdzie klenie pięknie goniły drobnicę, rozłożyłem spina i heja. Nagle poczułem opór (dodam że łowiłem w dość znacznym nurcie) zaczęło pięknie pracować. Cały w skowronkach ponieważ jak gdzieś na forum wspomniałem spining jest mi jeszcze obcy. Po około 4min docholowałem.......
Rozczarowanie ogromne wyciągnołem starą bardzo grubą skarpetę może to nic super dziwnego ale nie była to skarpeta z naszych czasów (tak mi się wydaje) wykonana była z niby płótna podejrzewam że jest to okaz z lat 40-tych. :lol:

andi64 - 18-07-06, 08:39

ha, ha, dobre, ino co z ta zoką zrobiłeś :?: :grin: :grin: :grin:
Lary - 18-07-06, 08:47

Oddałem do desy :lol: :lol: :lol: żart. Problem był z odpięciem jej ponieważ zaczepiła się dwoma grotami kotwicy, a materiał bardzo zbity. Ale w moim niezbędniku znalazły się nożyczki i poobcinałem wokół grotów no i cześć.
PS wyglądała ochydnie aż z tego wszystkiego zmieniłem woblerka na innego bo niewiem czy ryba która złapała by się na tą kotwiczkę nie dostała by zapalenia pyska. :grin:

trini - 18-07-06, 09:00

shogun_zag napisał/a:
Widzisz trini, że można łowic karpie na spining ... niedowiarku jeden :cool:


no przecież już dawno uwierzyłam :razz:

andi64 - 18-07-06, 09:02

Lary napisał/a:
Oddałem do desy

też dobre :grin: :grin: :grin:

tanto - 18-07-06, 10:36

Pare razy wz zyciu na Roznowie , mielem typowe branie bompka powili pod kija tne jakis maly opor ciagne ciagne a tu malza :shock: Tak samo na spining.
Jarosław - 18-07-06, 11:48

Jak ktoś do skarpety odkładał pieniądze to faktycznie w dessie można było za nią dostać ładny kesz :lol:
młody - 20-07-06, 01:35

WITAM!
to ja Was wszystkich chyba pobije.... :mrgreen:
stało sie to kilka lat temu podczas spiningowania 12 cm woblerkiem, (w jaskrawych kolorach). łowiłem z brzegu pod wielką topolą... w pewnym momencie podczas wyrzutu przynęty z drzewa zleciał jastrząb i chwycił w pazury mego lecącego nad wodą woblerka... trzymał go przez chwilę, przeleciał z nim ok 15 metrów i wypuscił... do dzis sie zastanawiam co by sie stało gdybym zatrzasnął kabłąk :roll:
złowiłem też zdechłego suma (miał ok 8 kg) :grin: i raz tez przez przypadek zahaczyłem o grzbiet kotwicą leszcza który wazył 1,8 kg.

słyszałem tez ze znajomy z mojej miejscowosci zahaczył bobra, drugi natomiast łowiąc na rzece zdechłego, przepływającego z nurtem konia :razz:

Jarosław - 20-07-06, 12:53

Kurde ale numer :lol:
shogun_zag - 20-07-06, 12:56

A była fura, czy tylko sam konik ... luzem :lol: :lol: :lol:
Bartosz - 20-07-06, 13:08

Mi zdarzyło się zahaczyć jaiegoś potwora. Piszę, że zahaczyć, bo nadział się na tylnią kotwiczkę 7cm woblera. Domyślam się, choć pewny nie jestem, że była to tołpyga, gdyż jest ich sporo w zbiorniku w mojej okolicy. Prowadziłem woblera skokami szarpąc wędką i momentalnie wybierając luz. Nagle jakieś przytrzymanie, zupełnie jakbym zaczepił o rośliny, ale zaraz! Tam nie ma roślin!!! I w tym samym momencie wielki wir, fala i głośne trrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr a później luz... Po wyciągnięciu wobka stwierdziłem, że jest w stanie nienaruszonym poza tylnią kotwicą, która była była rozgięta. Kijek jaki miałem, wówczas Mikado 15-40g, zazwyczaj sztywna pała, wygiął sie wtedy pod kątem 90 stopni! Szkoda, że jej nie wyciągnąłem, ale co się nacieszyłem przez jakieś 8 sekund to moje! :mrgreen:
Poza tą historią złowiłem małżę na obrotówkę z tym, że tym razem CAŁA kotwica była w niej zamknięta, nie jeden grot jak zazwyczaj.

dudi - 20-07-06, 13:08

Ale w konia to ja chyba nie uwierze !!! :o Ciekawe czy go wyciagnal na brzeg :)
keri - 20-07-06, 17:50

Chyba ktoś nas robi w konia. :lol: :lol:
Jarosław - 20-07-06, 18:44

Chyba raczej w jastrzębia woblerołowa :lol: ,a może on myślał, że to jaskółka, chora ,że tak wolno latała
shogun_zag - 20-07-06, 19:43

Rzucam sobie, rzucam nad rzeką i nagle branie, to ja zacinam, a ona jak wściekła ... odjazd w lewo, w prawo, kołowrotek pierdział jak głupi, ale nie miała szans. Wywlekłem na brzeg, patrzę, a tu stary morocykl z drugiej wojny światowej ... BMW Sahara z koszem bocznym i CKM-em i połową taśmy z nabojami świetlnymi :shock: Oglądam dokładnie, patrzę, a jemu sie jeszcze światła świecą :shock: Poważnie. Jak wtedy była rozwinieta technika ... tyle lat pod woda i akumulator trzymał, nie to co teraz ... max 3-5 lat :twisted:
andi64 - 20-07-06, 19:57

zapomniałeś jeszcze że luft był w oponach :grin: :grin: :grin:
shogun_zag - 20-07-06, 20:28

No a jak inaczej, tego chyba nie musze pisać, bo przy tych motocyklach to normalne. Z tylnego trochę schodziło powietrze, ale wbiłem dębowego kołka i opanowałem sytuację. Do dzis nim żona do pracy jeździ i zawsze na Stat Oil się tankuje. Jedyne co, to zdjąłem karabinek i pojemniki na amunicję z kosza bocznego, bo inni kierowcy się dziwnie na jezdni zachowywali. Mówię Wam, super maszyna i nie do zajechania.
młody - 20-07-06, 20:45

no to tak...
w kwesti konia to go oczywiscie nie wyciągnął, znajomy poczuł ze ciagnie coś olbrzymiego i odciął zyłke. po pewnym czasie okazało sie ze to koń poniewaz zastrzymał sie na krzakach oddalonych o kilometr od łowiska no i na grzbiecie miał feralną blaszke (a co ciekawe były nawet 2) i był zaplatany w zyłke.. smrod był taki okropny ze blaszki oczywiscie nikt nie miał zamiaru odczepiac...
a jesli chodzi o jastrzebia to sam stwierdziłem ze musiał byc jakis upośledzony albo slepy.. :grin:

andi64 - 20-07-06, 21:17

shogun_zag napisał/a:
Do dzis nim żona do pracy jeździ i zawsze na Stat Oil się tankuje

no to zazdroszcze jej tego zegarka :grin: :grin: :grin:

shogun_zag - 20-07-06, 21:30

;) :cool: :lol:
miron - 21-07-06, 01:56

ktoś tu chyba coś smażył :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Wigor - 22-07-06, 18:40

Nie wiem czy to już było, ale tak jakoś mi się przypomniało to napisze. Otóż kiedyś czytałem w WP, że koleś na Wiśle czy Odrze wycholował... fiata 126p. Fura podobno była nawet w dobrym stanie.
shogun_zag - 22-07-06, 21:37

Wigor napisał/a:
... koleś na Wiśle czy Odrze wycholował... fiata 126p. Fura podobno była nawet w dobrym stanie.

I to wszystko na żyłkę 0,16 mm :lol: :lol: :lol:

killah - 22-07-06, 22:36

0.16 !!!!!!!!!!!!!??????? - teraz sie lowi finezyjnie 0.08 spokojnie wystarczy do wyjecia malucha z wody. A szczegolnie ciezkie egzemplarze (np majace pelny bak) wymagaja uzycia 'powrozu' 0.1 ;)
shogun_zag - 23-07-06, 13:55

Ten był zamulony :lol: :lol: :lol:
miron - 23-07-06, 14:26

skoro był zamulony to chyba nie walczył ?
leszczyk - 23-07-06, 19:48

Cytat:
skoro był zamulony to chyba nie walczył ?


To wedkarz byl zamulony ;-) I walczyl podobno jak o zycie :grin:

Borsuk - 24-07-06, 23:08

Na żywą muchę złowilem ważkę, kaczkę (poooszła, żyłka niestety 10, nie budowlanka..) i ze dwa tuziny żab. Poza tym trafił się stanik gigantycznych rozmiarów, rajstopy, sporo butów, niestety żaden nie do pary i masę różnych śmieci które wzbudzały we mnie mordercze instynkty.
keri - 25-07-06, 08:11

Borsuk A może złowiłeś beret taki zielony z czerwonym pomponen bo mi gdzieś zginą, Pytam bo widzę w tobie specjalistę od bielizny i innych fatałaszków :lol:
Borsuk - 25-07-06, 08:38

To widzę, że niezłą mieliście imprezę... :lol: Tylko w przyszłości rzucajcie odzież gdzieś na krzaki, hol biustonosza dostarcza wiele emocji, ale niezbyt pozytywnych. Twój berecik prawdopodobnie dryfuje już po oceanie, oby jakiegoś transatlantyku nie zatopił.
Corristo - 25-07-06, 14:19

Ja wyciągnąłem ładnie ociosany dwumetrowy kołek, średnicy może 15cm z głębokości 10m.
Innym razem na białego twistera który jeszcze nie opadł skoczyła mi... mewa. Złapała go w dziób, wzleciała na jakieś 3m i uznając że nie jest zbyt smaczny - wypluła.
Mój tata starę wędke z kołowrotkiem (tj. starego typu, a utopioną raczej niedawno).

Borsuk - 25-07-06, 14:35

Zapomniałem o najdziwniejszym połowie, złowiłem robala nanizanego na haczyk zerwany przeze mnie kwadrans wcześniej. :lol: Jakby ktoś się zainteresował skąd wiem, że to był mój haczyk, to załóżmy że był podpisany... :wink:
tomek1 - 29-07-06, 15:13

A ja złowiłem sandacza, który zerwał sie dwa tygodnie wcześniej mojemu ojcu z powodu przetartej żyłki. Wiem na sto procent, że to ten bo miał na żyłce tkwiącej w pysku charakterystyczny stoper jakich używa tylko mój ojciec. Sandacz miał ponad 60 cm i przekazałem go prawowitemu właścicielowi wraz z zerwanym zestawem :lol:
miron - 29-07-06, 15:37

przypomniało mi się jak kiedyś żłowiłem ukleję z haczykiem wystającym jej z nosa , myślałem , że to mój i chcę go wyjać a on wypada jej z nosa :lol:
Borsuk - 29-07-06, 17:26

tomek1 napisał/a:
A ja złowiłem sandacza, który zerwał sie dwa tygodnie wcześniej mojemu ojcu


Mi trafił sie szczupak zerwany dzień wcześniej, pojedynczy hak (dosyć charakterystyczny, więc dlatego twierdzę, ze mój) jak widać nie przeszkadzał mu w żerowaniu.

Corristo - 01-08-06, 10:37

Co do haków - znajomi wędkarze wyciągneli szczupaka z nadtrawioną... obrotówką.
Ja za to wczoraj wyciągnąłem badyl z 3 moimi obrotówkami i kilkoma gratisowymi gumkami i haczykami. Widać że wielu ludzi tam łowi ^^ .

Dra - 01-08-06, 21:02

Dziadek mi opowiadal,ze jego brat zlowil kiedys dzika kaczke.Ja kiedys zlowilem gumowego smoka zabawke :P
shogun_zag - 01-08-06, 21:09

A ja .... :lol: :lol: :lol:
A ja ... złowiłem sandacza, zahaczonego za pentelkę przyponu z plecionki, który zerwał sie komuś z żywca!!! Oooo!!! To jest precyzja :lol: :lol: :lol:

kaczor - 01-08-06, 21:15

Dzika powiadasz ....

A na co dziki najlepiej biorą ?

pozdr.Edek

kamikaze5 - 01-08-06, 21:28

Moj ostatni okaz to 1,5m lina stalowa średnicy około 1cm, co lepsze obok tej liny stał szczupak niestety odkryzł zyłke.(Odra)
Również na odrze wyłowiłem górną część dwu częściowego spinningu do której dosztukowaliśmy dolną i była fajna szczupakówka:)
Jeżeli chodzi o kaczki to norma, jak sie łapie na stynke na okonia często nam sie zachaczały perkozy, które wogule sie nas nie bały.

Dra - 01-08-06, 21:31

kaczor napisał/a:
Dzika powiadasz ....

A na co dziki najlepiej biorą ?

pozdr.Edek

Hmmm na dzikie robaki :P

leszczyk - 01-08-06, 21:34

To :

kamikaze5 napisał/a:
Moj ostatni okaz to 1,5m lina


i to :

Dra napisał/a:
Dziadek mi opowiadal,ze jego brat zlowil kiedys dzika


Jak to fajnie powychodzilo :mrgreen: :cool:

witia-62 - 02-08-06, 12:35

kaczor napisał/a:
Dzika powiadasz ....

A na co dziki najlepiej biorą ?

Na kukurydzę w kolbach i owies.
Jak tam noga kaczor, wykurowana??
Niedługo (od 15.08) sezon na pióro więc się chyba przydadzą zdrowe nogi? :twisted:

kaczor - 02-08-06, 13:24

Witam

Dzięki za pamięć Witia . Powoli dochodzi . Na 15.08 może jeszcze nie w 100%
będzie ok. ale ja na 100% będę.

pozdr.Edek

witia-62 - 04-08-06, 13:05

Trafił się Wam kiedyś taki połów???


Sztuka padła na dużą obrotówkę meppsa i należy prawdopodobnie do rodziny Daewoo. Połów miał miejsce przedwczoraj w godzinach wieczornych.
Tylko ,gdzie jest reszta , bo czegoś mi tu brakuje. :grin: :lol: :roll:

shogun_zag - 04-08-06, 13:10

Pilota? :roll:
:lol: :lol: :lol:

witia-62 - 04-08-06, 13:15

Pilot się katapultował bo mu bateria siadła. No, ale gdzie są kółka? Może miał nówki opony? :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
ESSOX - 08-08-06, 20:51

Wczoraj pod wieczór łowiłem na spining (zero brań :evil: ) i na drugim brzegu chłopak złapał na twisterka nietoperza :mrgreen: . Niewiem czy zaatakował go w locie , czy przypadkowo został zahaczony ale na haku dyndał :mrgreen: . A odhaczał go chyba z 15 minut i ile krzyku przy tym było :mrgreen: .
maniek - 08-08-06, 21:49

No dobra jak wam się repertuar wyczerpał to ja dołoże pare autentycznych zdarzeni .
Tytuł -Ochyda
Lata 80 ,teren połowu Odra ,po lipcowej powodzi no może nie do konica ,ale prawie,
szczupak tak walił jakby nigdy nieżar ,umawiam się z 3 kumplami nad odrą na spining ,oczywiście na swoim znanym i lubianym łowisku ok2km oni nie łowili tam nigdy
więc mają fory i idą pierwsi dodam że ja im do pięt w spiningu nie dorastałem nie będe wymieniać nazwisk bo nie oto chodzi ,ale jest jeden haczyk ten kto najmniej nałapie rybek stawia skrzynke piwa ,oczywiście uwowa jest taka że nie ma rużnicy czy to okonek czy krasnopiórka czy szczupal ,łowimy do 12godz w południe ,teren jest niesamowićie ciężki ił i szlam nieśony przez wode pokrywał wszystko i nie właściwy krok koniczył wywrotką ale wszystko szło dobrze przez ok 1,5 godz. Mieliśmy z sobą kontakt wzrokowyi widziałem jak co parenasicie minut wyciągali rybki mi akurat nie szło najlepiej ale zbliżałem się do zatoczki do tz klatki ale mega takiej jebitnej i tam liczyłem że rachunki się wyrównają po prostu tam wiedziałem gdzie można łowici a gdzie nie ,pierwsze podejsicie i jeeest taki3kg szczupol pięknie świece zrobił i pokazał mi ogon ,tyle go widziałem ,kumple popatrzyli z uśmiechem ja zły bo wiem że ta skrzynka piwa to będzie mnie kosztować ,ale się niepoddam śmigam w pewne 100%
miejsce i czuje lekie szarpnięcie takie troche dziwne jakby sumowe ale nie zwlekałem i zacinam zdecydowanie no i poszło troche jakoś tak dziwnie ale w sumie idzie w nurt i największą głębie w tym miejscu ,więc dokręcam chamulec w rexie i moja fifa wygięta do granic wytrzymałości postrzymuje tego potfora który cały czas muruje do dna ale jakoś tak dziwnie nie jak sum w kułka tylko na boki raz na prawo raz na lewo ,kumple oczywiście w trymiga są przymnie w konicu oni są fachowcy od spina ,ale po 10 minutach potwór zaczyna się zbliżać czuć że słabnie i w pewnym momęcie już nie daleko żyłka wyciąga z wody ludzką reke ,aż mi się nogi ugieły pełna konsternacja przestałem zwijać żyłke ale zwłoki ludzkie i tak tym rozpedem się przybliżyły do brzegu co za ochyda nigdy więcej powiedziałem sobie jak bym wiedział to bym odetnął żyłke .Wiele razy w życiu miałem doczynienia z topielcami ,ale nigdy z tak okropnymi.
To była najgorsza przygoda do tej pory w karjerze wędkarza.
Następne już będą lepsze

keri - 08-08-06, 22:07

Wiesz maniek czytałem twoj tekst z zaciekawieniem ale finał mnie przeraził. Ja nie wiem co bym w takim przypadku zrobił.
Dobrze że nie byłeś sam, bo tak na zdrowy rozum to co robić w takiej sytuacji :?:

maniek - 08-08-06, 22:11

Keri sam byłem świadkiem w podobnej sytacj ale już puzniej i dziadek dostał zawału serca nad wodą,jest to bardzo nie przyjemna sytacja .
Roland - 08-08-06, 22:27

UU Maniek podziwiam Cie. Ja bym juz chyba nigdy na ryby nie pojechal. Mojego kolegi znajomy tez wyciagnał topielca i musial chodzic do psychologa bo sobie z tym rady nie dawal. Serio i ja mu sie nie dziwie :/ Nawet sobie tego wyobrazic nie moge :???:
tomii - 09-08-06, 07:26

maniek, i to są właśnie uroki Odry. Nigdy nie wiesz co złowisz :mrgreen: A tak serio to faktycznie sytuacja godna niepozazdroszczenia.
młody - 10-08-06, 14:33

witam
to co napisałes utwierdza mnie tylko w przekonaniu w tym co robie...
mianowicie jak zaczepie i holuje cos podejrzanego a mam 100% pewnośc ze to nie ryba (ostatnio worek z dziwną zawartościa) pierdziele!!! .....tne zyłke ...
uważam że lepiej nie wiedziec co tam jest, lub co sie ma na haczyku...
kiedys czytałem ze jakis kolo wyholował odcieta głowe kobiety.. masakra...
wiecej tez sam na ryby sie nie wybieram :roll:

ESSOX - 10-08-06, 16:33

młody napisał/a:
witam.
kiedys czytałem ze jakis kolo wyholował odcieta głowe kobiety.. masakra...
wiecej tez sam na ryby sie nie wybieram :roll:


Tak . Teraz to tylko z mamą :mrgreen:

tomii - 11-08-06, 07:47

Duże rzeki to skarbnica niespodzianek i to nie tylko tych dotyczących fauny i flory. Kiedyś chodziłem ze spinem nad Ordą w okolicach Prochowic. Na jednej z główek urwałem kilka przynęt. Co rzut i to w rózne miejsca to zaczep i to taki że ani drgnie. Na brzegach ani drzew, ani krzewów, więc myslę że patyków i gałęzi tam nie ma bo skąd??? Męczyło mnie to przez miesiąc i wybrałem się znowu w to samo miejsce ale przy niskim stanie wody. Pomiędzy główkami do połowy w wodzie stacjonowały polonez, lublin, peugeot 405 i ford mondeo. Chyba dwa lata później lokalne media trąbiły o sukcesie policji, która zlikwidowała dziuplę w Prochowicach a w niej części z kilkuset kradzionych aut.
damien - 20-08-06, 13:58

ja kiedys na nimfe zlowilem normalna podpaske :( zygac sie chce co ludzie potrafia wyrzucic do wody. dobrze ze mialem finke to szybko odciolem...


kiedys na rybach stoje sobie elegancko w wodzie macham na muszke a tu na galezi w wisi martwa jaskolka na zylce. podchodze blizej patrze a ona w dziobie trzyma mala nimfe zawiazana na tej zylce. ptaszek pewnie pomyslal ze robaczek na nitce wisi i hap... a tu zonk :roll:

tomii - 21-08-06, 07:26

Po ostatnich wiadomościach widzę że Krakowiacy powinni opanować ten temat. Już łowią piranie w Wiśle. Jeszcze parę sezonów i wejdą kajmany, aligatory i węgorze elektryczne :-)
tanto - 21-08-06, 14:03

Witam.
Tego raczej niezlowilem ale z wody wyciagnalem. Pewnego razu nad woda siedzimy z kumplem, kije sie mocza nawet cos sie dzialo. Zauwazylem na wodzie jakby bojke czy cos ,zaciekawilo nas to wiec ponton od razu wyciagnelismy pompujemy i plyniemy. Zdaleka wygladalo to jak jakis wiekszy patyk do ktorego byl przywiazany splawik,myslelismy ze to jakis nowy motyw klusownikow. Ale gdy podplynelismy co sie okazalo?? Ze to byla wedka z kolowrotkiem , a ten splawik to bompka (duza czerwona).Kumpel podnosi ja a tu zylka w wodzie i cos zaczyna na koncu zestawu szalec.Niestety poszlo od razu w zaczep. Wedka okazala sie mocna gruntowka a kolowrotek Jaxona tez gruntowy 200m. 0.30 wchodzi,wszystko w bardzo dobrym stanie.
Najwyrazniej jakis karp tak wyjechal(pewnie w nocy) ze wedke porwal.
Był to najlepszy ''polow'' jaki mialem.

Historia jest naprawde autentyczna. W zyciu bym niepomyslal ze bede mial takie szczescie :mrgreen: :twisted:

kisux - 21-08-06, 14:19

U nas na stawach w sadach - też gościowi kija pociągneło do wody - facio się rozebrał, wskoczył do wody na otwarym hamulcu kija wyciągnął - po czym wyholował amura ok 15 kg :lol:

jakby jeszcze kij nie jego był to połów byłby podwójnie udany :smile:

Borsuk - 29-08-06, 16:50

Wczoraj złowiłem swoje ulubione kopyto, które nieutulony w żalu straciłem tydzień temu. Oczywiście zaraz je zawiązałem i po chwili przez jakiś czas cieszyłem sie holowaniem szczupaka, który wkrótce okazał się "spięty", szkoda że we mnie zwątpił, karczek bym mu pomasował.
liqwidator - 31-08-06, 17:54

ja złowilem, kiedyś w starym porcie emm szczura, był troche problem z odchaczeniem go, bo każdy sie bał go dotknąc ;d ale mojego kuzyna rekord chyba nie do pobicia :P na grunt złowil 3 zestawy innych wędkarzy na raz :lol:
Justyna:) - 31-08-06, 21:14

To ja pobije rekord Twojego kuzyna, w zeszłym roku na Odrze w Kędzierzynie Koźlu podczas zawodów rybka weszła mi w zaczep, rybkę straciłam, ale za to wyłowiłam z wody 3 zestawy ze spławikami :D :lol: :lol: :lol: Jeden to był dysk Gutkiewicza(8g) a dwa pozostałe to zwyklejsze bobeczki ( 2g i 3g ta była Colmica) :D Od tamtej pory jak mam możliwośc łowie na te spławiki, przynoszą mi one spore efekty :)
Kiedyś jeszcze na spining też na Odrze, ale w Opolu złowiłam ogromną żąbę !! Ale takiej jeszcze w życiu wielkiej nie złowiłam :lol: Podczas holowania myślałam że to jakiś olbrzym-ryba, a tu sie okazało że żąba, złowiona na pyszczek :D

miron - 01-09-06, 00:00

pewnego razu na wiosnę łowiłem sobie w starorzeczu Odry ( połączonym z nią) okonie -ultralajtem(c.w. do 10 gramów ) i nagle podchodzi do mnie wędkarz i pyta czy nie mógłbym mu wyłowić wędki swoim spinningiem , zdziwiłem sie trochę ale dobra coś się przynajmniej dzieje , wytłumaczył mi o co chodzi i wskazał swoją wędkę pływającą po środku a może i dalej , okazało się , że facet łowił płotki na spławik 3 metrowym batem (nie był tani podobnie jak sam zestaw ) , odłożył bacik na trawach i kiedy spojrzał ten już odpływał od brzegu - to jakiś większy leszcz połknął przynętę i wciągnął wędkę do wody . Naszczeście dla wędkarza i leszcza udało mi się wreszcie trafić w ten ruchomy cel i na delikatnej wędce przez chwiłę poczułem leszcza ale się niestety spiął ; wędka przez cały czas pływała po powierzchni więc nic jej się nie stało; już nie odkładam w podobny sposób wędek zawsze coś musi je trzymać :smile:
miron - 01-09-06, 00:02

ale z tymi topielcami to masakra... uuueeeeehhhh!!!
wobler129 - 01-09-06, 16:19

Dwa razy złowiłem koty w worku :roll: Raz miałem zaczep na płyciźnie. Byłem w woderach. Było troche za kolana. Wszedłem i wyciągnąłem dużego kołka a na nim z 50 przynęt. Prawie wszystkie do wyrzucenia, lecz parę było świerzych :lol:
tomek1 - 04-09-06, 07:19

Teść w piątek złowił nietoperza. Rozwijaliśmy kije już po zmroku i nagle coś mu zaczyna się szamotać na haku w powietrzu :!: Nietoperz przelatywał i zaczepił się skrzydłem na haczyk :lol: Odcieliśmy go z przyponem- nie mieliśmy odwagi go uwalniać
maniek - 04-09-06, 19:02

tomek1 napisał/a:
nie mieliśmy odwagi go uwalniać
:mrgreen: Tomek a czemu to takie miłe stworzonko takie czepliwe :mrgreen:
tomek1 - 04-09-06, 20:00

maniek napisał/a:
Tomek a czemu to takie miłe stworzonko takie czepliwe


Mogłeś widzieć z jaką wściekłością chciał gryźć żyłkę która go zniewoliła :shock: Nie wyglądał bynajmniej na miłe stworzonko. Pozatym gdzieś czytałem, że nietoperze mogą przenosić wściekliznę więc woleliśmy nie ryzykować.

maniek - 04-09-06, 20:07

tomek1 napisał/a:
Pozatym gdzieś czytałem, że nietoperze mogą przenosić wściekliznę
Zgadza się i jak jeden mnie "użar" bo gołą reką go złapałem to musiałem brać zastrzyki przeciw wściekliżnie.Dziś już tego nie tykam .
miron - 04-09-06, 21:51

kiedyś podszedł do mnie na rybach pewien Pan i pytał czy kiedy łowię na grunt to zdarza mi się może złapać nietoperza w żyłkę (jeszcze mi się nie zdarzyło) - okazało się , że zajmuje się nietoperzami (chyba na Akademii Rolniczej) i zbiera dane . Podobno żyłki wędkarzy rozpięte nad wodą czy nawet rzucanie spinningiem mogą się przyczynić do śmierci wielu nietoperzy(szczególnie gatunków latających tuż nad lustrem wody)- przypominam sobie artykuł w Wędkarskim Świecie na ten temat (ukazał się już dość dawno) ; jak się okazało po lekturze współautorem czy może autorem (niepamiętam już dziś) był właśnie Pan spotkany nad brzegiem Odry.

P.S.

W artykule opisane jest postępowanie w przypadku nieszczęśliwego wypadku z
nietoperzem .

artech - 04-09-06, 21:58

miron napisał/a:
W artykule opisane jest postępowanie w przypadku nieszczęśliwego wypadku z
nietoperzem .

A mógłbyś przytoczyć parę słów na ten temat ?

miron - 04-09-06, 23:24

poszukam w swoich zbiorach tego artykułu
simian raticus - 15-09-06, 15:24

też miałem zaczem na stawie na wsi - biała domowa kaczka :-) no i tak w 2003 roku na jesień wyciagnełem reklamówkę z kamieniami jakaś :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
ESSOX - 16-09-06, 20:39

Miałem we wtorek farta. Rano sporo grzybków wieczorem trzy szczupaki i okoń a po zmroku na lecącego w powietrzu woblerka zapią się gacek :mrgreen: . Pewnie był wymiarowy ale go wypuściłem :mrgreen:



Michcio - 03-09-07, 15:56
Temat postu: Co znaleźliście w wodzie ?
zakłądam taki temat bozaintrygowało mnie to zwlaszcza po moich ostatnich wyprawach gdzie znalazlem:
- telefon komórkowy marki sony
- ładne stringi ( damskie) :mrgreen:
- kolczyk
- klucze
oraz coś takiego!

jak dla mnie to niewypał z II Wojny Światowej.
Do kogo mogę się zwrócić w tej sprawie, bo to jest w samym centrum Krakowa! i szkoda by było żeby ktoś ucierpiał

wobler129 - 03-09-07, 16:17

Michcio napisał/a:
- telefon komórkowy marki sony
- ładne stringi ( damskie) :mrgreen:
- kolczyk
- klucze


to też miałęm :lol: Miałem także koty w worku :roll:

sinus - 03-09-07, 16:25

no jak na wędkarza przystalo z jednej miejscówki parę kaloszy na blaszkę wyjąłem :mrgreen:
wobler129 - 03-09-07, 17:05

sinus napisał/a:
no jak na wędkarza przystalo z jednej miejscówki parę kaloszy na blaszkę wyjąłem


I to mi się zdarzyło :lol: Skarpety też :mrgreen:

Patryk - 03-09-07, 17:18

Heh ja pare razy złowiłem na obrotówke podpaski :???: i kilka woblerów.
wiesławek - 03-09-07, 17:18

Mi się udało wyłowić kotwice wraz z 30 metrami liny :lol:
daniel zarzecki - 03-09-07, 17:30

wiadra w ilości 2, puszki, butelki, podbierak samoróbka, kotwica, kalosze, bańki do oleju, dźwignia do skrzyni biegów, łańcuszek, adidasy, podeszwy itp, majtki, bluzki i najgorsze znalezisko. 2 granaty
tanto - 03-09-07, 18:09

Wedka(fajna gruntowka Record 2000) z kolowrotkiem(Jaxon) . Jakis karpik musial komus wciagnac :mrgreen:

Michcio na Policje ! Jesli to faktycznie jest cos metalowego.

omen93 - 03-09-07, 18:15

Hehe widze ciekawe rzeczy,a to moje :wink: :puszki,wodery konkretnie jeden myslałem ze zaczep,bo miał on pełno litrów wody i stawiał duzy opór :razz: ,kalosze,smieci typu reklamówi,majtki w koronki damskie ,pare czesci od samochodu nie wiem jakies tata mi mówił ze od samochodu :???: miałem wtedy 9 lat,i najlepsze na tkzw,u nas ruskim stawku Luger ,niemiecki pistolet ,2 WŚ np. niemieccy oficerzy takich uzywali.I oczywiscie kazdego rodzaju sprzet wedkarski typu,spławiki,zestawy ,-hak,ołow,zyłka.raz latarke .Z tym Lugerem to nie kituje zdziwiłem sie jak h.. Cały zardzewiały.A sasiad kumpla ma w hacie w szafie bombe lotnicza ,sory za nieprofesjonalne okreslenie.Wielka i ciezka mówi ze ja znalazł wykrywaczem metali,i wykopał,to trzeba byc mądrym,jakby to pier.... to by było o jakos połowe dzielnicy mniej. :lol:
MagnuM - 03-09-07, 19:01

omen93 napisał/a:
A sasiad kumpla ma w hacie w szafie bombe lotnicza ,sory za nieprofesjonalne okreslenie.Wielka i ciezka mówi ze ja znalazł wykrywaczem metali,i wykopał,to trzeba byc mądrym,jakby to pier.... to by było o jakos połowe dzielnicy mniej.


Przykład człowieka mądrego inaczej......


Ja ostatnio wyłowiłem z Narwi kąpielóki męskie pełne piachu :grin: A z takich różnostek, to obrotówkę dragona, pare blaszek, wędkę ( jakas stara, bo jescze była taka metalowa) ale nie nadawała się już do użytku, śmieci ( reklamówi, puszki, jakieś żelastwa)

:mrgreen:

Tomaszek - 03-09-07, 19:05

Ja wyłowiłem poniemiecki motocykl z II Wojny Świadowej. Co do światełka..... sami wiecie. :mrgreen:
madi - 03-09-07, 19:09

Tomaszek napisał/a:
Ja wyłowiłem poniemiecki motocykl z II Wojny Świadowej. Co do światełka..... sami wiecie. :mrgreen:

no jasne: świeciły :!:

Tak na poważnie albo nie mam szczęścia do wyciągania śmieci czy też jakiś staroci, a może tak czysto na moich wodach? Jedyną rzeczą było złowienie gruntówką koszyczka 50g.

Turbo - 03-09-07, 19:39

podpaski prezerwatywy opakowanie po gumkach durex itd. ... czekam aż trafię dmuchaną lalę albo wibrator :shock: A ze sprzętu to blaszki obrotowe wachadełko . I to tylko tyle albo aż tyle . Koleś kiedyś zachaczył woblera na kanale wpadającym do odry szkoda mu było wiec dał nura (woda ciepła lato itd.) wieco o co zaczepił ? ..... Maluch którego ktoś ukradł a potem utopił w nocy < i tego nikt i nikt z krosna nie przebił :!:
stu6-60 - 04-09-07, 00:50

Dwa lata temu na wschodnim wybrzezu IRE kazdy rzut konczyl sie wyciagnieciem czeronawej rozgwiazdy. Byly niewielkie, troszke wieksze jak stara moneta pieciozlotowa(z rybakiem).A na odrze w okolicach Chobieni krzeslo plastikowe.Pozdro-Radek.
śledzik1977 - 04-09-07, 06:12

Ładnych 10-12 lat temu, wyłowiłem ze starorzecza .......hełm niemiecki. Całe szczęście bez własciciela :wink: . Z dziwniejszych rzeczy dodam......mewę za skrzydło, ale to już pospolitszy przypadek.
VooDoo - 04-09-07, 08:29

Ja wyciagłem karpia zahaczonego za tą twardą płetwe górna , gdzie ma on takie ząbki :)
A raz gdy poszłem w woderach wywieść zestaw w nocy , kopnąłem cos na dnie , wlaczam latarke a to matwa tołpyga 20 kg , pewnie cały swierklaniec słyszał jak sie wystraszyłem.

andi64 - 04-09-07, 10:07

Tomaszek napisał/a:
a wyłowiłem poniemiecki motocykl z II Wojny Świadowej. Co do światełka..... sami wiecie. :mrgreen:

kużwa, zapomniałeś dodać że miał jeszcze poniemiecki luft w oponach :mrgreen: :grin: :grin: :grin:

maniek - 04-09-07, 10:17

Ostatnio ,hym :roll: ,to żółwia :shock: ,kurna ludzie co się z tą Odrą wyprawia :?: ,to karpie japońskie :shock: ,to żółwie ,iście jakaś Amazonka ,powiadają na mieście :cool: [wędkarze] że odkąd nastąpil nowy dyrektor :shock: ZOO ,to w Odrze istne dziwne istoty pływają.Ps- czekam na krokodyle nie koniecznie nilowe. :mrgreen:czy ktoś wie czym to się nęci.
madi - 04-09-07, 10:23

maniek napisał/a:
Ostatnio ,hym :roll: ,to żółwia :shock:

O kurcze to ja jestem ciekawa co tam jeszcze pływa :roll:
Dobrze, że w ZOO nie było Anakondy :lol: Bo po powodzi to bym się bała łowić w Odrze :lol:

andi64 - 04-09-07, 10:33

maniek napisał/a:
czy ktoś wie czym to się nęci.

maniek, kuraki, kuraki i jeszcze raz kuraki :grin: :grin: :grin: :grin: :grin:

maniek - 04-09-07, 10:34

madi napisał/a:
że w ZOO nie było Anakondy
Madi a jakże i to jaka wypasiona,"sprzęt" obrony osobistej obowiązkowy.
Damianxtx - 04-09-07, 21:48

Ja po za drobnym sprzętem wędkarskim to nic. Ale raz znajomy zaczepił blachy od malucha potem ja wyciągnoł ale jakimiś linkami. Dosc niedawno 2 tygodnie temu niecałe zaplątał mi sie na wędke wydra nie wiedziałem co robic ale jakoś sie odplątała. Potem jak wracała to juz szerokim łukiem mnie omijała :smile:
andi64 - 04-09-07, 21:52

dla mnie najdziwniejsze było to: że nic nie złowiłem :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :grin:
P - 05-09-07, 08:10

A ja sie zastanawiam na jakie zylki wy lapiecie
Wyciagnac wodery pelne wody lub czesci do samochodu tudziez inne zelastwa to trzeba miec chyba zylke 0,5 lub plecionke o duzej wytrzymalosci :lol:

Ja nic szczegolnego nie wyciagnalem :cool:
Pozdr

Krzyś xD - 05-09-07, 16:20

Ostatnio na Wisle 4 zestawy ~~ z godzine odplątywania po ciemku...
Szok
Ostatnio też zerwany koszyczek wraz z rurką ;P około 4 tygodni temu ;D
ZzZzZzZaskrońca :/ odciołem linke przy pysku ale to był szok..... wędka sobie leży po złapaniu ryby z czerowym robakiem na końcu ;D ja sie biore do zmieniania robaka a tu patrze :D rosówka sie zrobiła z niego podciagam bliżej i kszyk ~~ i serce w gardle ;P a to było z 4 lata temu ;p

Jak sobie przypomne to dopisze

zed - 05-09-07, 16:49

no to ładny robal był ha ha ha
pablotor - 07-09-07, 10:18

Ja w te wakacje wybrałem się z kumplem na nocnego sandacza. Tego dnia kumpel złapał tylko jednego malutkiego, za to ja miałem na kiju....bobra. Niestety futrzak musiał odpłynąć z twisterem i kawałem żyłki bo nijak nie szło go doholować do brzegu...zresztą ja bym się chyba nie odważył rozplątywać mu żyłki.
A tak wogóle to na Wiśle w okolicach Torunia nałogowo łowie małże.

Dragon_HM 80 - 08-09-07, 10:13

Ostatnio to żółwia na kukurydze tutti-frutti na Odrze, a jakiś rok temu zestawem na węgorza wyłowiłem portfel, z pieniędzmi, dokumentami i zdjęciami rodziny... Oczywiście oddałem w odpowiednie ręce. Pozdrawiam
elektrochemik - 08-09-07, 10:17

tzn. oddałeś:
porfel + dokumenty + zdjęcia ?
a może:
portfel + pieniądze + dokumenty + zdjęcia ?

:P :P :P :P :D :lol: :lol:

hexman - 15-09-07, 09:52

A co do małż: jeżeli takową złapiecie to macie szczęście :lol:
Bo ja mialem jakies 2 tygodnie temu branie ( oj porządne) ale niestety moja żyłka 0,22 nie wytrzymała...( na grunt oczywiscie :roll: )
Ale jakież było moje zaskoczenie siedze sobie na krzesełku 2 metry od wedki i widze ze zaczyna sie ruszać, to ja ruszylem do niej ... coś szarpneło, mnie omal nie utopilo (omalo nie wpadlem do wody) :lol: :lol: i tyle widzialem tego "potwora", a to wszystko na mięso( czy jak kto woli tego gluta) z małży :oops:
( trzeba wypróbowywać nowe przynety... :oops: )
Jeżeli ktoś również mial przypadek z "super łowną" przynętą niech się pochwali wyczynem :wink:

Dragon_HM 80 - 18-09-07, 20:16

ELEKTROMECHANIK, nic zabawnego nie powiedziałeś... Nie jestem złodziejem, oddałem, tak jak wyciągnąłem.
dawidek33 - 19-09-07, 18:34

Witam. Łowiłem ryby kiedyś na jeziorku obok Poznania na spławik. Woda kryształ grunt 2 metry nagle następuje branie gwałtowne spławik poszedł pod wodę i odpływał. Ja nie zastanawiając się długo zaciąłem poczułem spory opór no to wołam syna z podbierakiem. Syn przyleciał. Podholowałem to cos do brzegu patrzymy razem z synem w wodę a tu wyłania się młoda kaczka krzyżówka. Po chwili przy małej przyleciała mama i o mało nas nie zadzióbała. Syn jak to zobaczył to upadł ze śmiechu i śmiał się przez 1h po całym zdarzeniu. Oczywiście odciąłem żyłkę bo co tu zrobić mam nadzieje ze kaczka przeżyła i pozbyła się sama haczyka . :razz:
Crazyy - 20-09-07, 16:36

W poprzednie wakacje wybrałem sie na Spinn,po którymś tam razie poczułem opór,zacząłem ściągać ,walczyłem z tym jak z ''wiatrakiem'' i w końcu jest mam wyciągam jakieś gacie tzn.(spodnie z majtkami :mrgreen: ).
Michcio - 24-09-07, 13:58

wczoraj łowiłem na wisle , miałem zaczep. Szarpie , ciągne wkońcu puściło, a tu na kotwiczce wisikawalek zylki z kretlikiem i twisterkiem :D
element52 - 24-09-07, 15:03

Michcio napisał/a:
wczoraj łowiłem na wisle , miałem zaczep. Szarpie , ciągne wkońcu puściło, a tu na kotwiczce wisikawalek zylki z kretlikiem i twisterkiem :D


Miałem podobny przypadek tylko zamiast twisterka był riperek :lol:

tit_num - 24-09-07, 16:06

Ja złowiłem worek, w którym były zwłoki małych kotów. Obrzydlistwo. :???:
paweln_tbg - 03-12-07, 21:50

Ja w tym roku w Dunajcu złowiłem fotr z barana a następnego dnia ortalionową kurtkę owiniętą w taśmę taką jak ma policja do "odgradzania" terenu tylko ze w kolorze niebieskim...z baranem powalczyłem, znajomy to w woderach 10 metrow od brzegu na niego juz czekal :lol:
macias - 03-12-07, 22:49

Ja pewnej letniej nocki z nastawieniu na sumka łowiąc na trupka mam odjazd. Kij 200 gr wyrzutu, plecionka 0,20 i morski kołowrotek i zacięcie z mojej strony. Efektem był stary opity kołek faszyny wymyty z jakiegoś brzegu. Kołek miał ok 3,5 m i ważył żeby nie przesadzić ze 20 albo lepiej kilo. Zapięty był blisko środka więc w prądzie rzecznym dawał niezły efekt, że aż czułem lekkie wciąganie do wody. Podwinąłem nogawki i nawet wszedłem po kolana do wody. Pamiętam jak to w takich sytuacjach nogi się trzęsą. Szkoda że to nie był sum, ale adrenalinka była jak jasna no nie wiem co.
Aro86 - 18-12-07, 22:06

Kormorana. W czerwcu wybrałem się na pobliskie jezioro z zamiarem złapania karpia. Na łowisku byłem około 4 rano. Zanęta poszła do wody i po około pół godziny widzę jak bąbka szybkim susem podskakuje do wędziska. Zacinam i od razu odjazd w jezioro. Po 15 sekundach wypływa na powierzchnie wystraszony kormoran i zaczyna sie szamotać. Po około 20 minutach walki na brzegu ukazał sie wspaniały okaz kormorana. Pa delikatnym przecięciu plecionki przyponowej ( gdyż ptak głęboko połknął przynętę) odleciał w siną dal. Dodam że połakomił sie na 3 ziarna kukurydzy namoczonej w dipie waniliowym.
macias - 18-12-07, 22:18

Aro86, ten kormoran w ogóle Tobie podziękował? :lol: Podejrzewam, że w nagrodę wyżarł więcej ryb, niż Ty złowiłeś w całym roku. No cóż, trudna sprawa co zrobić z takim kłusownikiem. Zabić? to trzeba mieć sumienie, wypuścić? tylko patrzeć jak pustoszy zbiornik. Nie wiadomo co gorsze.
maryaChi - 18-12-07, 22:20

Skoro połknął haczyk to raczej nic nie dalo to ze zostal wypuszczony.
Aro86 - 18-12-07, 22:31

Wszyscy , którym mówiłem o tym połowie , mówili mi : 'w łeb i w krzaki . Ale ja nie jestem taki.
sinus - 18-12-07, 23:06

macias napisał/a:
Zabić?

Aro86 napisał/a:
Wszyscy , którym mówiłem o tym połowie , mówili mi : 'w łeb i w krzaki

no panowie chociażby i człowiek chciał, to nie wolno....
kormoran podlega ścisłej ochronie :!: o ile się to ostatnio nie zmieniło..... podobnie jak perkoz (zarówno dwuczuby, jak i rdzawy) najbradziej wkur***cy "przyjaciel wędkarskich zasiadek.
więc jedyne co wolno z tymi ptakami zrobić to na nie pokrzyczeć... :lol: :roll:

macias - 19-12-07, 17:42

Kaczki krzyżówki nie są pod ochroną, lecz bez uprawnień myśliwego czy wolno je zabić? Tak więc jak ktoś by chciał zabić kaczkę czy kormorana to dla laika to samo. Tu bardziej by rozchodziło się o to, na ile kto ma nerwy zabić na pozór nie groźnego ptaka.
A tak sinus z innej beczki. U nas było niedawno tyle jastrzębi (też pod ochroną), że oprócz nich i lisów na polu żadnej innej zwierzyny nie dostrzegłeś. Dzięki paru odstrzałom na te ptaki, teraz są zające, bażanty i inna zwierzyna polna.
Przepis przypisem, ale nie człowiek dla przepisu tylko przepis dla człowieka.

sinus - 19-12-07, 20:04

macias napisał/a:
Przepis przypisem, ale nie człowiek dla przepisu tylko przepis dla człowieka
:roll: :roll: :???:
cóż, skoro tak twierdzisz....
a co do
macias napisał/a:
zabić kaczkę czy kormorana to dla laika to samo

tu sie zgodze pod warunkiem że jesteś pijany jak szpadel, jest ciemna bezgwiaździsta noc, a dodatkowo jesteś inwalidą wzroku (co najmniej 30 dioptri).....

hexman - 19-12-07, 20:07

sinus napisał/a:
pod warunkiem że jesteś pijany jak szpadel, jest ciemna bezgwiaździsta noc, a dodatkowo jesteś inwalidą wzroku

sinus, :mrgreen: :lol: :mrgreen:

macias - 19-12-07, 20:31

Nie pisałem, że kaczka i kormoran to podobne do siebie ptaki (pochodzę z grona myśliwych), bo tylko wspomniany szpadel nie widziałby różnicy. :lol: Chodziło mi że zabicie kaczki czy tego szkodnika to dla wielu taka sama sprawa. Żaden laik nie myślałby przed zamiarem targnięcia się na życie tego czy innego ptaka czy akurat jest on pod ochroną. Sinus jakbyś widział, że kormorany pustoszą Twoje łowisko i jeden z nich trafiłby w Twoje ręce to co byś zrobił?. Wszyscy wiemy co one potrafią zrobić z rybami, więc trzeba dużej siły lub nieświadomości by "chronionego" bandytę wypuścić na wolność. Ja sam nie wiem co bym zrobił. Ale nie zachęcam do dalszej kontynuacji tego tematu bo za bardzo możemy odbiec od sedna właściwego.
Pozdrawiam i przepraszam za odbieganie od tematów właściwych: Macias[/b]

Lesio - 19-12-07, 21:30

macias napisał/a:
...kormorany pustoszą Twoje łowisko...

Z kormoranem jest ten sam problem, co z wydrą - ktoś wymyślił, aby go objąć ochroną gatunkową, ale za szkody wyrządzone przez takie zwierzęta nikt w tym kraju nie ponosi odpowiedzialności. Takie kurioza są możliwe tylko w Polsce.

A w temacie - kiedyś 'złowiłem' na spinning takie rzeczy, jak: czajnik, garnek i koło od roweru.

macias - 19-12-07, 22:07

Lesio napisał/a:
za szkody wyrządzone przez takie zwierzęta nikt w tym kraju nie ponosi odpowiedzialności.
Dokładnie tak jak piszesz.
Znajomej osobie sarny wyjadły większą część uprawy pietruszki. Szkody większe niż 20 tyś zł, a roszczenie możliwe tylko drogą sądową. Zabić zwierząt nie można a upilnować też nie sposób. To samo z kormoranami. Małe jeziorko, stado kormoranów i kilku kłusowników z siatami i do widzenia wędkowanie. Ale kto się tym oprócz nas przejmuje. Kormorany osrają drzewa, wyjedzą ryby, dzik wpadając pod auto narobi straty na tysiące i szukaj swego w polu.
Ale żeby było w temacie to dodam, że złowiłem wiele śmieci, ale kormorana nie i lepiej żebym go nie miał w zasięgu ręki. Drugą rzeczą, którą nie planuję i nie chciałbym nigdy złowić to łyżwiarz w środku lata.

Lesio - 19-12-07, 22:44

macias napisał/a:
dzik wpadając pod auto narobi straty na tysiące i szukaj swego w polu.
Teoretycznie można skarżyć zarządcę drogi lub koło łowieckie, ale jest to dosyć skomplikowane, bo kilka kwestii trzeba udowodnić przed sądem, a jest to trudne. Szanse na wygraną sa małe także dlatego, że pozwany może wykazać, że wtargnięcie zwierzęcia na drogę miało charakter zdarzenia losowego - czegoś podobnego do siły wyższej, jak np. uderzenia pioruna, za który nikt nie ponosi odpowiedzialności. Zagadnienie to wykracza poza ramy forum wędkarskiego, więc nie będę dalej rozwijał.
A wracając do tematu, zapomniałem o pewnym zdarzeniu - w tym roku, gdy robiłem łodzią wywózkę na podwodna górkę z żywą ukleją na haku, w pewnym momencie miałem piękny sandaczowy odjazd. Oczywiście dałem połknąć, przy drugim pociągnięciu zacinam i opór jak cholera. Pompuję kijem i widzę, że nagle jakies 50m ode mnie zleciało się pełno rybitw, które zaczęly w jednym miejscu krążyć i wrzeszczeć. Podciągam bliżej i już widzę, że ciągnę .... perkoza. Język był długi na kilkanaście centymetrów, przypominający węża, czy innej żmiji (z 2 końcówkami) miał cały na wierzchu, ponieważ wbił się w niego hak, a żyłka była dodatkowo okręcona o łapę. Wyjęcie mu haka nie wchodziło nawet w grę, bo próbował dziobać i kopać łapami, do tego strasznie gdakał. Na szybko przywiązałem nóż kawałkiem żyłki do jednej z wędek i tą prowizoryczną kosą przeciąłem przypon w pobliżu języka, aby uniknać spotkania z jego ostrym pyskiem. Uwolnione ptaszysko zanurkowało i wypłynęło 100m dalej. Mam nadzieję, że jakoś przeżył to spotkanie...

tomek1 - 20-12-07, 08:34

Lesio napisał/a:
Podciągam bliżej i już widzę, że ciągnę .... perkoza.


Na zlocie miałem dwa brania perkozów. Jeden na szczęście zerwał przypon a drugi się odpiął podczas holu, także obyło się bez wyciągania go na brzeg. :roll:

Unises - 20-12-07, 08:43

Młoda wydra na żywca z dna już była?
Krzysio81 - 20-12-07, 21:01

szpadel
Krzysio81 - 20-12-07, 21:03

i diabla morskiego
artech - 20-12-07, 21:11

Krzysio81, fajna fota. Masz większą?? Jeżeli tak wstaw na haczyk.tv :wink:
Krzysio81 - 20-12-07, 21:18

jesze nie wiem co to te tv. ale sie postaram
Krzysio81 - 20-12-07, 21:22

tak dodaje t foty bo niewiem jak zrobic taka mala fote kolo nika * podpisu) pozdro 12 godzin marzlem dzisiaj przy minus 7_10 C
artech - 20-12-07, 21:41

Krzysio81 napisał/a:
jesze nie wiem co to te tv. ale sie postaram

www.haczyk.tv
Krzysio81 napisał/a:
niewiem jak zrobic taka mala fote kolo nika * podpisu)
Musisz wejść w swój profil i masz taką opcję na dole strony
Krzysio81 napisał/a:
pozdro 12 godzin marzlem dzisiaj przy minus 7_10 C
A gdzie ty taką temperaturę znalazłeś?? :shock:
wedkarz30 - 22-12-07, 18:27

Moje dziwne połowy - nie wiem czy po kimś nie powtórzę, bo nie przeczytałem całego tematu, ale :
1) jaskółka w locie na paprocha za skrzydło
2) pokrywka od słoika (też na paprocha) - chol z 30 m trwał ok. 5 min. - pięknie chodziła na boki
3) raz na Bugu rzucam ciężką gumą i nagle branie, targnięcie szczytówką w stylu rekina i odjazd z prądem, po ok. minucie mój domniemany sum wypływa na powierzchnię i okazuje się, że to bóbr zapięty za tylną łapę - na szczęście rozgiął hak i odpłynął
Widziałem też hol domniemanego suma na stawie - ok. 20 min, tłum wędkarzy dookoła i po kilku murowaniach gruba przegnita decha o wadze ponad 20 kg ląduje na brzegu

Krzysio81 - 22-12-07, 19:00

dzisiaj kubek po jogurcie ale to chyba standard .nestety
respect04 - 25-12-07, 11:19

Ja raz wyciągnąłem rybitwę na trupka :???: rzuciłem, ułożyłem na podpórkach, założyłem styropian i po chwili wylatuje i leci leci, patrze a tu moja żyłka zamiast leżeć w wodzie sie w powietrzu unosi :lol: rybitwa po kilku minutach odleciała cała i zdrowa
Boguś - 24-02-08, 20:26

Kiedyś pojechałem z moim Tatą na noc na węgorza. Do 6 rano nie miałem nawet brania - mój tato zaliczył kilka i wyciągnął piękne ryby. Już mieliśmy się zwijać, kiedy w końcu doczekałem się brania na moją wędkę - zacięcie i siedzi! Ale po walce czułem, że na 100% to nie węgorz - po krótkiej szamotaninie wyciągam z wody... krąpia, który, jak się dodatkowo okazało po bliższym przyglądnięciu był ślepy (biedak na obu patrzałkach miał bielmo). Mój ojciec o mało nie zesikał się ze śmiechu w majty i oczywiście - prześladuje mnie swoimi drwinami po dziś dzień...
artech - 26-02-08, 23:18

Boguś, patrz a zawsze się mówi, "że jakiś ślepy się trafił" ....... :lol: :lol:
Boguś napisał/a:
prześladuje mnie swoimi drwinami po dziś dzień...
sorki, ale nie dziwię się :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Boguś - 27-02-08, 23:04

Szczerze mówiąc ja też... :wink:
Jak pech to pech - ale w końcu wątek dotyczy najdziwniejszych przygód prawda?
:lol:

daTeo00 - 27-02-08, 23:57

Sierpniowy poranek, zestaw gruntowy z koszyczkiem rzucony pod trzcinki, nagle bardzo agresywne branie, zacinam i co widzę...


... na pinkę połakomiła się Łyska..

karolik - 28-02-08, 00:19

W zeszłym roku pod koniec maja łapałem okonie na boczny trok na mietkowie. Miałem niezłe wyniki, trafiły się nawet dwa leszcze tak koło 1,5 kg :smile: nagle silne branie chociaż dośc dziwne. Ryba odpływa jak by w ogóle nie czuła że jest na chaku. Sprzęt delikatny więc niewiele mogłem zrobic. Niestety żyłka się luzuje zwijam zestaw do brzegu a na chaku jest drobna łuska, to musiał byc ładny sandacz, tyle że pewnie zahaczony jakoś z grzbiet. Chwila na złapanie oddechu i następny rzut. Obrót korbką i opór. pierwsza myśl- zaczep. Po krótkiej chwili zaczep odrywa się od dna i przy delikatnym pompowaniu czuję jak odchodzi na boki. Ciśnienie mi znowu skoczyło i już widzę tego potwora na chaku. Ryba chodzi jakoś dziwnie, powiedział bym leniwie, ale po poprzedniej przygodzie nie wzbudza większych podejrzeń. Już prawie jest na brzegu... no i moim oczom ukazuje się nasiąknięta wodą gąbka :mrgreen: Całkiem okazała miała pewnie 60x30cm. w sam raz na siedzisko na łódce.
Lemiux - 28-02-08, 01:11

A ja na zestaw linowy złapałem salamandrę plamistą :)
pan x - 28-02-08, 01:35

ja najdziwniesza rzecz jaka zlowilem(wyciagnalem) to wozzek dziececy. Lowiloem na malym stawie karasie na zywca, Poruszylem wedka na kilka centymetrow do gory i poczulem opor. Jako ze trzymal sie dna a staw nie byl duzy i mnostwo zaczepow wiec pomyslalem ze to zaczep, zestaw mi sie zerwal, wzialem ciezsza wedke i zarzucilemm w te same mniejsze. Znowu to samo ale teraz moge podniesc to bardziej, nie czuje zrywow co za pierwszym razem myslame ze beda pozniej,. ale tepie podbieranie. i................. wyciagaam wozek dziececy. Myslalem ze mnie krew zaeje ze ludzie takie rzeczy wrzucaja do wody zamiast oddac do domow dziecka lub osob potrzebujacych
rafcio - 28-02-08, 11:58

Wozek :lol: dobre czego to nie znajdziesz w naszych wodach ja 2 lata temu zaczepiłem kormorana przy zwijaniu ale wózek przebija wszystko :lol:
daTeo00 - 29-02-08, 19:02

pan x.. dobrze że był to wózek bez dziecka.. :rotf:

4 lata temu mój znajomy wyciągnął głowę kobiety..

Nie jest już wędkarzem

rav91 - 29-02-08, 19:14

daTeo00, ja na jego miejscu to bym chyba zgona na miejscu zaliczył :shock:
rafcio - 29-02-08, 22:36

Głowe kobiety a może lalki :lol:
ESSOX - 29-02-08, 22:55

pan x napisał/a:
ja najdziwniesza rzecz jaka zlowilem(wyciagnalem) to wozzek dziececy. Lowiloem na malym stawie karasie na zywca


Wózek waży pewnie kilka kilogramów ...................niezłe przypony musisz stosować podczas łowienia żywczyków :mrgreen:

rafcio - 29-02-08, 23:09

rzeczywiście :lol: przypony 0.30
galuch - 01-03-08, 09:56

Cytat:
4 lata temu mój znajomy wyciągnął głowę kobiety..
:shock: Dobrze że żyłki nie przegryzła :mrgreen: No dobra wiem że niesmaczny....
_barti_ - 01-03-08, 11:41

Głowe kobiety :roll: To musiał być szok. Zgłosił to gdzieś? Często własnie ciała topielców wędkarze znajdują.
pan x - 01-03-08, 17:56

ESSOX napisał/a:
pan x napisał/a:
ja najdziwniesza rzecz jaka zlowilem(wyciagnalem) to wozzek dziececy. Lowiloem na malym stawie karasie na zywca


Wózek waży pewnie kilka kilogramów ...................niezłe przypony musisz stosować podczas łowienia żywczyków :mrgreen:


na tym stawie nie stosuje przyponow. Plywaja tam tylko karaski i male liny i biora na wszystko nie wazne od grubosci zylki. Mi osobiscie kilka razy udalo sie zlowic karasia na pusty haczyk a znajomy zlowil na gume owocowa :razz: A na wedce na ktora wyciagnalem wozek mialem zylke minimum 0,20

Damianxtx - 01-03-08, 17:59

pan x napisał/a:

na tym stawie nie stosuje przyponow. Plywaja tam tylko karaski i male liny i biora na wszystko nie wazne od grubosci zylki. Mi osobiscie kilka razy udalo sie zlowic karasia na pusty haczyk a znajomy zlowil na gume owocowa :razz: A na wedce na ktora wyciagnalem wozek mialem zylke minimum 0,20

Też mam w pobliżu taki stawik tylko coś w ubiegłym sezonie żywczyki nie chciały tak współpracować jak dawniej :roll: A bramy dosłownie wszystko i niezależnie od sprzętu....

filip2429 - 02-03-08, 17:00

W mieście w którym mieszkam siedziałem sobie na rybkach pewnego słonecznego dnia i łowię sobie spokojnie na grunt. W pewnym momencie idzie wędkarz z twisterkiem na końcu żyłki i rzuca ją nie daleko mnie mówiąc sobie pod nosem "ale będzie szczupak, ale będzie szczupak" uśmiechnąłem się tylko i patrzę się dalej na moje bąbki, które wiszą bez ruchu. Za którymś rzutem z kolei gościu coś zahaczył. Krzyczy na całe gardło "mam" i patrząc na jego kij gościu naprawdę ma wielkiego drapieżnika. Wędka się gnie, hamulec wypuszcza żyłkę, ryba nie daje za wygraną. Po długiej walce i 5 wędkarzach przy szczęściarzu ku wielkim jego zawiedzeniu przy brzegu ukazuje się malutki karpik zahaczony za grzbiet. Gościu był strasznie zawiedziony :) Pomyślałem sobie tylko muka gościu ;)
adiemusek - 02-03-08, 18:20

Może nie tyle co dziwne aczkolwiek ciekawe - znam pewne miejsce gdzie można było jeszcze w zeszłym roku złowić rozpióra oraz rózankę. Ponoć oba gatunki są bardzo rzadkie. A na tej miejscówce wystepuja obok siebie.
Fora - 20-06-08, 10:01
Temat postu: NIESPODZIANKI Z WODY
Już oficjalnie możemy potwierdzić, że w Wiśle, w okolicach Krakowa, pojawiły się piranie. Jak zapewniają specjaliści, nie stanowią zagrożenia dla ludzi, bo ryby te atakują stadami, a na razie nie jest ich wiele i nie dorastają do wielkich rozmiarów, choć największa pirania w Polsce hodowana w akwarium miała 52 cm.

- Kilka okazów wyłowionych z Wisły trafiło już do naszego ichtiologa inż. Zdzisława Rykela - mówi dyrektor biura zarządu Polskiego Związku Wędkarskiego w Krakowie Jacek Łabuś - i mieliśmy okazję potwierdzić taką identyfikację. W ciepłych wodach zrzutowych nie od dziś funkcjonują różne egzotyczne gatunki, które wyrwały się na wolność z akwariów czy hodowli lub dotarły zwykłymi szlakami. Uczuliliśmy na ten problem wędkarzy. Chodzi o to, żeby - jeśli złowią rybę, która nie powinna znaleźć się w naszych akwenach - nie wrzucali jej z powrotem do wody. A na piranie i na inne gatunki obce naszym rzekom nie ma okresu ochronnego.
- Owszem, złowiłem piranię - stwierdza Stefan Okrucha z Krakowa. - Słyszałem, że smaczna, ale moja była niewielka i nie byłoby co smażyć.
- Zdarzają się prawdziwe niespodzianki - mówi inny wędkarz z Krakowa Krzysztof Pietsch. - Ostatnio złowiłem sumika karłowatego, a gdy wędkowałem na Pomorzu, zawisł mi na haczyku czubaczek pochodzący z Amuru. Podobno do Polski dotarł w wodach zęzowych statków i najpierw zadomowił się nad Bałtykiem, ale już słyszałem, że przenosi się coraz wyżej wodami Wisły.
Kwestia obcych gatunków w naszych rzekach to niestety nie tylko przypadek czy bezmyślność konkretnych osób. Amura i tołpygę ściągnęliśmy sobie z całym rozmysłem, próbowano hodować palię - rybę z Alp, która daje bezpłodną hybrydę z naszym pstrągiem, pojawia się też egzotyczny bass wielkogłowy. Obecność piranii notowano już na wielu naszych wodach: na Zalewie Rybnickim, w okolicach Bydgoszczy, na dolnej Odrze, w wielkopolskich jeziorach.

reaktivv - 20-06-08, 12:19

no ja jeszcze nigdy nie miałem na kiju piranii , ale pewnie bym się bał odczepić , więc może i dobrze :D D , w okolicach Bydgoszczy ? wiesz może dokładnie gdzie ? może sie wybiore xD
DAWID - 21-06-08, 11:28

w miejscowości Kamień w lubelskim też gościo wyciągnął piranie było o tym nawet w telewizji na rosówke wzięła :mrgreen:
Ghor - 24-06-08, 09:13

Przedwczoraj widziałem jak jeden pan nad wodą miał w siatce dziwnego szczupaka. Byl srebrny, przechodził do ciemnoszarego na grzbiecie, nie miał charakterystycznych centek. Spotkaliście się kiedyś z czymś takim?
Unises - 24-06-08, 11:47

Sugeruje dodanie powyższych postów do istniejącego już tematu
Co najdziwniejszego złowiłes ??

maniek - 24-06-08, 19:50

Unises napisał/a:
Sugeruje dodanie powyższych postów do istniejącego już tematu
Dziękuje za pomoc :razz: :wink:
MarioSan - 25-06-08, 18:02

W sumie to żadnych dziwadeł nie wyciągnąłem ale raz mi się na bocznym troku zawiesił mały okonek, tak na oko z 10cm, a tuż przy samym brzegu dopadł go taki solidny 35cm garbus, widok był prześmieszny - zaskoczony duży zbój na brzegu i wystający ogonek malucha z jego pyska, malca udało mi się uwolnić i obie rybki wróciły do wody.
karolik - 25-06-08, 19:06

Kolega złowił niedawno na zasiadce sandaczowej głowę małej kaczki... Łapał na martwą rybkę. Branie chyba przespał potem zwinął zestaw i zamiast uklei na dużym haku wisiała głowa małej kaczki z wbitym grotem. :shock:
Krzycho Wędkarz - 25-06-08, 19:32

Ja pojechałem nad Przeczyce na grunt, założyłem kuku i pinke, zanętę do sprężyny i sru w dal. takie miałem nieszczęście, że w międzyczasie leciały dwie mewy, ciężarek przeleciał nad jedną, ale żyłka ją do wody ściągnęła. Powalczyłem z nią trochę (chciała odfrunąć), na szczęście byłem z dziadkiem, łapnął mewę, ja chwytam oplątane skrzydło i bach! Ugryzła mnie. Potem sama się w skrzydło gryzła, ja odplątałem i wypuściliśmy. Szkoda że nie miałem aparatu. Łowię dopiero 3 rok więc to dla mnie nowe przeżycie.


Kiedyindziej widziałem jak gościu rzucając zdjął faceta z 30m z pontonu, dostał cięzarkiem, wyglądało to niebezpiecznie, ale przeżył.


Nie zliczę obrotówek, woblerów i koszyczków zanętowych złowionych na grunt. kiedyś jeszcze wyciągnąłem szkielet jakiejś ryby, miał 80cm.

rex0 - 27-07-08, 11:21

A ja wyjąłem na spławik pijawkę haczyk miała na samym końcu ogona było ciężko ją odczepić.
wojtt - 27-07-08, 19:49

nie było trzeba jej odczepiać rexO tylko rzucić z powrotem do wody, może złowiłbyś na nią coś jeszcze bardziej dziwnego :wink: :mrgreen:
Miras - 27-07-08, 22:29

Ghor napisał/a:
Przedwczoraj widziałem jak jeden pan nad wodą miał w siatce dziwnego szczupaka. Byl srebrny, przechodził do ciemnoszarego na grzbiecie, nie miał charakterystycznych centek. Spotkaliście się kiedyś z czymś takim?


Może to szczupak amurski:

http://www.cezarykorkosz....zczupak_Amurski

daTeo00 - 28-07-08, 02:52

A to co napisał Ghor wyjątkowo mnie zainteresowało, spędziłem dużą część dnia i nie zaspokoiłem swojej wiedzy, ale napewno będe jeszcze szukał..
Ghor - 28-07-08, 19:19

Wiesz też nad tym sporo myślałem i szukałem, znalazłem informacje o tym "srebrnym szczupaku" (wpiszcie w google "silver pike")i okazało się, że jest to rzadko występująca mutacja zwykłego szczupaka i nie jest ona dziedziczna (np. z 2 srebrnych szczupakow moga urodzic sie zupelnie normalne), dlatego jest to tak rzadko spotykane. Widzialem ten okaz u mojej babci w Sudetach (zalew Bukówka), rozmawiałem o tym z ojcem i mówił, że gdy był młody, to występowały one częściej a oprócz koloru można było je poznać po pysku - był on dużo krótszy i szerszy niż u zwyklych ryb, jak u kaczki. Znalazłem fotke tego mutanta i ten który ja widziałem był bardzo podobny:


Miras - 28-07-08, 20:34

No nieźle, czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Wygląda jak oskrobany :mrgreen:
misiek^wro - 28-07-08, 21:26

To co powiecie o tym Boleniu ? Ciekawego koloru pletwy brzuszne, bo ... czerwone :shock: jakby mutacja z Kleniem ?
Ghor - 28-07-08, 22:34

Nieźle. Kiedy był złowiony? Jak czasem wyciągnę karpia z bardzo ciepłej wody, to jego płetwy są żółciutkie jak kanarki bo przy wysokiej temperaturze ryby te podchodzą do tarła. Może ten boleń też akurat miał tarło kiedy był wyłowiony? Pozdrawiam.
misiek^wro - 29-07-08, 07:45

Ghor, ryba byla wylowiona niecaly miesiac temu i nie bylo zadnych oznak tarla.

Po prostu ten Bolen to chyba jakas wesola krzyzówka :arrow: bo wzial na kleniowego wobka prowadzonego powoli pod nurt i calkiem gleboko.

Ponadto dorzucam kolejna fotke, tym razem sam nie wiem czego zlowionego przez siebie w ostatnia sobote. Ja mowie ze to klen bo pysk mial iscie kleniowy, kumpel mowi po pletwie, ze to bolen - chodz dla mnie czerwone pletwy, ten pysk i "chudosc" ryby wskazywaly na Klenia :cool:

DAWID - 29-07-08, 08:17

tez mialem z tym problem, ale bolenie tak mają nie patrzy się na czerwone płetwy tak już nie raz jest, być może krzyżują sie z kleniem, bo z jaziem to na bank w niektórych akwenach
artech - 31-07-08, 05:46

misiek^wro, może pokazał byś kilka swoich boleni w tym temacie http://haczyk.pl/forum/viewtopic.php?t=1434, z tego co widziałem na sąsiednim portalu to nieźle sobie radzisz z boleniami :wink:
PcMichu - 01-08-08, 08:00

:] Mojego ojca kumpel pare dni temu złowił żółwia na kukurydzę...komuś się pewnie znudził i wypuścił do wody.

Pojechał z nim do weterynarza aby mu haczyk wyciągnoł bo się mocno wbił.
:]

To sobie pupila złowił :]

Unises - 01-08-08, 10:00

Dwa tygodnie temu na nocce, jak zwykle tuż nad powierzchnią wody latały nietoperze zbierając owady, oczywiście nie potrafiły się oprzeć miejscu - stycznej żyłki z wodą, co chwile miałem pojedyncze, trącenia i piski na sygnalizatorze.
Gdy już sie odrobinę zdrzemnąłem, rozbudził mnie krótki odjazd, nietoperz wplątał się pazurkami w żyłkę i wpadł do wody, szamotał się, robiąc spory plusk na powierzchni.
Po spektakularnym holu :mrgreen: , wyczepiłem go na pomoście, przy okazji tłumaczyłem biedaczkowi jakie ma szczęście, że już wcześniej złapałem żywce :mrgreen:
Nie wiem czy bardzo wymiękł po tej gadce,bo niezwłocznie odleciał. Dodam tylko ze po tym zdarzeniu byłem tam jeszcze trzy razy na nocce i nie miałem kłopotów z nietoperzami. :grin: :mrgreen:

Ps. to był mój pierwszy netoperek w tym roku :cool:

jarzyna92 - 01-08-08, 10:10

ja wczoraj siedze patrze na spławik a tu małe branie ale zdecydowane noto ja sru zacinam ciągne czuje ciężar patrze... ślimak miał chyba z 20cm i połakomił sie na kukurydze :mrgreen:
rav91 - 01-08-08, 12:06

jarzyna92, z tymi ślimakami to ja mam zatrzęsienie na rzece :evil: wczoraj na pszenice uczepiły mi sie oba na raz :???:
kocur - 01-08-08, 13:37

W odrze małże na robaka biorą i to całymi koloniami :mrgreen:
Alo83 - 03-08-08, 11:50

To ja się też pochwale :cool:

Co do typowych (nietypowych) przyłowów typu: Perkoz; Małż; Łabędź :neutral: (osesek mi się wplątał w zestawik spławikowy, jak zobaczył to dorosły łabędź to mało nie narobiłem w gacie, najpierw ruszył na mnie - około 5 metrów ode mnie zorientował się że to żyłka wlazł specjalnie w zaczep zaczął szarpać - rwać żyłke, z pozytywnym rezultatem co do małego nic mu się większego nie stało parę dni póżniej widziałem całą familie na brzegu c całymi łapkami :smile: )

A oto potwór wyciągnięty wczoraj na wobka boleniowego :mrgreen:
:cool: :mrgreen:

do samochodu śmietnika było troszke daleko więc potwór został na brzegu za co mi bardzo wstyd :oops: ale nie dał bym rady dowieść (donieść) go do śmietnika

artech - 03-08-08, 12:40

Ciekawe gdzie jest właściciel tego "potwora" :mrgreen:
Alo83 - 05-08-08, 18:14

artech napisał/a:
Ciekawe gdzie jest właściciel tego "potwora" :mrgreen:


Heh też się zastanawiałem jak płynęła rzeczką (Kaczawa), po wyciągnięciu jej z wody zauważyłem pęknięcie na jej spodzie

Może właściciela zaatakowały te olbrzymie pstrągi lub Lipienie Kaczawskie :shock:

Robal - 16-08-08, 10:30

w ostatnim tygodniu bat jaxon 5m i okulary "+" a tak to kaczke, worki, gacie z Warty, szmaty
Tomek1988 - 16-08-08, 12:30

A w moich okolicach koleś złapał piranię na rosówkę :mrgreen: A ja z wisły wyciągną łem już wiele rzeczy np 3 wiadra żelazne bez dna ( dobrze że niebyły bardzo przymulone) szmaty worki ( raz worek z małymi pieskami utopionymi :evil: ) a raz wyciągnąłem zdechłą kurę która ktoś do Wisły wyrzucił. :sad:
DAWID - 16-08-08, 17:10

Tomek1988 napisał/a:
( raz worek z małymi pieskami utopionymi :evil:


uuuu to musiał być nieprzyjemny widok :cry:

Tomek1988 - 16-08-08, 18:23

Cytat:
uuuu to musiał być nieprzyjemny widok :cry:


nom był nieprzyjemny widok ale zapach był jeszcze bardziej nieprzyjemny no ale cóż obrotówkę jakoś musiałem odczepić :wink:

gojk - 16-08-08, 22:00

hehe mogłeś uciąć;p

a tak apropo znamy się skądśTomek1988, że mnie pozdrawiasz :shock:

Lord Konrad I - 16-08-08, 22:05

to taki wiersz polecenia-pozdrawia każdego, mnie również. Po prostu każdy widzi tam swój nick ;) U mnie ktoś widział, że zdechłe prosiaki płynęły pod mostem :shock:
hexman - 16-08-08, 22:05

gojk, na forum jest kod tzw "you", i byl poruszany jego temat wiele razy :wink:
Waluś - 17-08-08, 08:34

Ja raz złowiłem koszczek zanętowy i patyk na którym były 2 woblery 1 guma i 5 chaczyków :mrgreen:
Bombek_007 - 18-08-08, 20:47

A ja raz złapałem szczupaka 65 cm .Radość była większa gdy zobaczyłem w jego pysku zerwaną wcześniej własną obrotówkę z przyponem. :lol:
rav91 - 18-08-08, 20:58

Bombek_007, mój tata miał tak samo. Zaciął szczupaka ale mial jakis trefny przypon i rybka odpłynęła z gumą w głebie wody. Dokładnie po miesiącu złapał szczupaka i sie okazało ze to własnie ten co odpłynął z gumą :wink:
gojk - 18-08-08, 22:54

Lord Konrad I, i hexman, dzięki za oświecenie mojej niewiedzy widocznie przeoczyłem te tematy :grin:
Lord Konrad I - 20-08-08, 13:28

dziś jedyne chyba branie na pszenicę, zacinam i wyciągam... klamrę od paska ;)
spoon3r - 21-08-08, 18:54
Temat postu: Dziwna zdobycz.
Czytając temat chciałbym się podzielić swoimi doświadczeniami znad wody. Otóż pewnego sobotniego poranka (godzina około 4 nad ranem, Lipiec, ciepła noc) z starym kumplem wybraliśmy się nad wodę w celu złowienia jakiegoś Karpia, lub Amura, których jest dość sporo po ostatnim zarybieniu. Nęciliśmy przez tydzień, efekty nęcenia było widać - karp przypływał, kilka godzin przebywał w zanęconym miejscu, po czym odpływał. Po przyjeździe nad łowisko, rozpakowaliśmy sprzęt. Jako pierwszy zarzuciłem swoje dwie wędki. Następnie zrobił to znajomy. Dochodziła godzina 6 rano. Pierwsza odezwała się moja wędka. Lekkie puknięcie, chwila ciszy i nagle mocne pociągnięcie bojki w górę. Nim bojka doszła do wędziska miałem zaciętego sporego karpia. Zważyłem go i wypuściłem. Wędkę zarzuciłem i znów czekanie. Do godziny 10 zero brań. Około 10:30 zerwał się potężny wiatr, fale na jeziorze miały wielkość pół metra.. Powiało tak przez chwilę i ustało.. Nagle wszystkie 4 wędki się odezwały. Były one zarzucone bardzo blisko siebie. Pierwsza myśl to była taka, że wędki się poplątały. Zacinam i ciągnę, czuje gigantyczny opór. Znajomy zacina swoją i ma to samo. Znajomi wędkarze podbiegli zaciekawieni. Hamulce pierdziały jak głupie, dwóch znajomych złapało dwie pozostałe wędki i wspólnymi siłami ciągnęliśmy te bydle. Przypuszczenie było jasne - To ten wielki amur ponad 20 kilowy o którym rozmawiają wszyscy wędkarze, musiał połknąć 4 kule proteinowe na raz! Po jakiś 2,5 godzinach ostrego holu naszym oczom ukazał się kawałek gąsienicy od czołga! Zostało to natychmiast zgłoszone. Nurkowie ze straży pożarnej jeszcze tego samego dnia znaleźli na dnie starego, rosyjskiego czołga. Niestety połów w ten dzień się zbytnio nie udał, ale za to emocje z holu ważącej ok. 50 kilo części gąsienicy - niezapomniane ;)
Alo83 - 21-08-08, 19:32

Heh aż się nie che wilżyć :mrgreen:

Hmm jak by nie patrzeć złom jest chyba po 0.50zł wiec połów można zaliczyć do udanych 25zł w kieszeni :mrgreen:

MagnuM - 21-08-08, 19:33

Haha... już widze ten hol synchroniczny :lol:
tomek104 - 21-08-08, 19:44

Trzeba było ten tank na dnie zostawić. Karpiom chatę zwinęli... :???:
artech - 21-08-08, 21:29

Alo83 napisał/a:
aż się nie che wilżyć
:lol: :lol: :lol:
bobiniarz - 22-08-08, 10:58

Kilka lat temu w ośrodku wczasowym na mazurach, wędkarz zostawił w nocy z piątku na sobotę wędkę na grunt na pomoście. W sobotę rano nad jezioro przyjechało dwóch nurków. Ze znajomym namuwiliśmy ich żeby przywiązali butelkę po piwie przy haczyku. Gdy nurkowie już odjechali ktoś poszedł po tego wędkarz powiedzieć że ma coś na kiju. Za chwilę wpada jak szalony na pomost, zacina, czuje opór i krzyczy że coś siedzi. W między czasie zebrało się troche ludzi na pomoście i większość była wtajemniczona ale nikt nie puszcza pary z ust, tylko jeszcze go dopingują. Wyobraźcie sobie jego zdziwienie jak zobaczył butelke przywiązaną do żyłki na kokardkę i jaki gromki śmiech widowni poniusł się po jeziorze. :grin:
Alo83 - 22-08-08, 19:36

artech napisał/a:
Alo83 napisał/a:
aż się nie che wilżyć
:lol: :lol: :lol:


:mrgreen: :lol: :oops: wierzyć :oops: :lol: :mrgreen:

zrobiłem byka i dałem do poprawienia - a przeglądarka poprawiła na wilżyć :shock:

Holik - 22-08-08, 23:14

bobiniarz, :lol: :lol: :lol: Prze dobry pomysł :P
Tengel - 23-08-08, 08:38

Ja dostałem takie okazy:
-podpaska
-kawałek ramy od roweru
-pieknie zawinięta pieluszka pampersa
Zastanawiam się czy wszystkie wody to już taki śmietnik ;/

spoon3r - 23-08-08, 12:38

Tak. Bynajmniej u mnie. Mi kiedyś udało się podczas zasiadki na Karpia ze spławikiem wyciągnąć pampersa.. Jeszcze 'pachniał' ^^ Nie było miłym uczuciem odczepiać to 'pachnące cudo' z haczyka ;) Ale niestety.. Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego co robią, jest to myślenie typu "A co mi tam, wrzucę, przecież nic się nie stanie".. A czołg okazał się 'tajnym' składnikiem zmian występujących w wodzie, bo długo leżąc wydobywały się jakieś gazy, które zmieniały wodę w coraz ciemniejszą.
Czechu_Dg - 24-08-08, 17:53

Nocka Przeczyce godzina ok 2.30 przy ściąganiu opór kolega czekający z niecierpliwością co to może być a tu niespodzianka plastikowe krzesełko przynajmniej miałem na czym siedzieć.Tej nocy złapałem karpia 5,4kg :)
DAWID - 24-08-08, 18:36

ja dzisiaj granata wtajemniczeni wiedzą o co chodzi :lol: :lol: :lol:
spoon3r - 03-09-08, 17:25

Ostatnio poszedłem dla odmiany na Szczupłego ^^ Rzucam, zwijam, zatrzymuję, niech opadnie, zwijam i nagle pyc - siedzi! Zacinam! Czuję go, ma chyba ze 3 kilo! Holuję go, walczy jak głupi próbując schodzić do dna, ale nie miał szans. Znajomi stoją już z podbierakiem w wodzie i czekają, zebrał się spory tłum. Zaskoczenie było wielkie gdy z wody wynurzyła się 3 metrowa deska xD Za to znajomy wytaszczył na spinning taki duży worek do ziemniaków z materiału, a w nim Amur 9 kilo.. Zaskoczenie było wielkie, szkoda tylko, że był już zielony. Szkoda ryby.. Naprawdę ładny okaz.
batagur - 03-09-08, 20:18

ymmm to mi udało się na jeziorze Żywieckim z powodzeniem łowić na spining.... ukleje :D tak to nie pomyłka, ukleje całkiem dorodne po 20 kilka cm i z całą kotwiczką w pysku :wink:

a z dziwadeł to w tym roku w Chorwacji w nocy na Polskie konserwowe rybki złapałem rybę o nazwie Skorpiona, cała czerwona i uzbrojona w jadowite kolce. Idealny materiał do jakiegoś horroru :smile:

Kami - 11-09-08, 11:36

A może to małe bolenie były? Bo ukleja raczej nie ma takiego pyska żeby się jej kotwiczka zmieściła. :wink: Słyszałem o łowieniu ukleji na paprocha z pojedynczym hakiem, ale nie na kotwiczkę.
pepe17 - 25-11-08, 23:39

mój rekord to tani kołowrotek bezfirmowy złowiony na spinning ;p i 2 blachy złapane na obrotówkę ( 1 dość nowy Mepps fluo z przyponem stalowym i jedna już trochę podrdzewiała obrotówka ) . pozdrawiam
CHELEK - 28-11-08, 14:21

Około dwóch lat wstecz pojechaliśmy z kolegami na zbiornik Joachimów Mogiły w mojej okolicy za szczupakiem ,na żywca.Kiedy dojechaliśmy nad wodę wiele osób już łowiło z środków pływających a jedna osoba na pontonie zaczęła się topić i niewiele myśląc z kolegami rozebraliśmy się i do wody (pora jesienna 1-październik).Wyłowiliśmy kolesia i potem wiadomo pierwsza pomoc ,karetka, policja.Wyciągnęliśmy delikwenta z wody razem z pontonem ale gratów już nie było poszły w wodę.Na następny rok pojechaliśmy w to samo miejsce na szczupłe bo to "BYŁA " :neutral: całkiem łowna woda,i co ja :shock: wyciągnąłem podbierak a kolega szczytówkę od spinningu i kapelusz.A podpasek i prezerwatyw i pampersów to bardzo często "udawało"się przyłowić na Naszej Królowej Rzek WIŚLE. :lol: :lol:
warszawa_24 - 28-11-08, 17:53

Ja w wakacje mialem taka przygode,a raczej zasmucenie:

Lowie wahadlowka 80Gr,nagle opor,odrazu podejrzenie:sumowa blacha-sum.Nagle rusza z nurtem,wedkarz lowiacy obok mnie mowi ze tu niema zaczepow,ze suma mam. Po ekscytujacym holu okazuje sie ze mialem duzy kolek :sad:

Gigus - 01-02-09, 14:36

To może i ja powiem co widziałem. A więc siedziałem sobie na rybkach. Duże komercyjne stawy lecz dawno już nie zarybiane. Niedaleko mnie siedzial gosc. Łapał sobie karasie na rosówki kilka metrów od brzegu. Nagle usłyszałem głośne chlupanie więc domyśliłem się że zaczaczył coś dużego. Kiedy podszedłem do niego na brzegu leżał piękny SZczupak koło 5kg. Ciekawostką jest to ze na wędce niemiał żadnego przyponu odpornego na zęby szcupłego. I UWAGA : tutaj większość z was pewnie mi nie uwierzy: Miał w pysku zachaczonych 6 obrotówek i 8 haczyków
Gigus - 01-02-09, 14:41

A i jeszcze jedno. Na tych samych stawach mój tata znalazł woblera pływającego całego obrośniętego glonami, który podróżował przy brzegu łowiska. Po wyczyszczeniu okazało się ze jest to bardzo ładna imitacja okonka. Nadaje sie do użytku.
marbo30 - 01-02-09, 14:57

ja w jeziorku niedaleko Chicago zlapalem zolwia na splawik ,bylem perzekonany ze to ryba,a tu takie zaskoczenie ale spokojnie wrocil spowrotem do wody
Deuuu - 01-02-09, 19:27

A ja w pobliżu dworca PKP w Szczecinie łowiąc w Odrze miałem nie miłą niespodziankę... Po kilku rzutach poczułem że coś mi wisi na haku, myślałem że to jakiś niemrawy mały sandacz a tu się okazuje że jest to TAMPON! nasiąknięty wodą do niebywałych rozmiarów. Nożyczki i ciach (oczywiście nie wrócił do wody!)... od tego czasu w Odrze łowię tylko dla przyjemności! Catch & Release!
luk1234 - 01-02-09, 20:17

Deuu, w tym samym miejscu miałem podobny przyłów :)
Deuuu - 02-02-09, 19:38

Ojjj... u nas w Odrze czasami trafiają się prawdziwe Artefakty. Ale i tak nic nie pobije jak złowiłem paczkę papierosów, tylko szkoda że już trochę w tej wodzie leżały :cry:
nanakara - 02-02-09, 19:53

Deuuu napisał/a:
złowiłem paczkę papierosów, tylko szkoda że już trochę w tej wodzie leżały


To raczej miales szczescie :mrgreen:
bo fajki to paskudny nalog :twisted:

zeby nie bylo OT to w tamtym roku zlowilem sweter juz troche przybutwialy, jak schodzilem z wody to go zabralem do kubla zeby znow jakis inteligent go nie wrzucil

hubal - 02-02-09, 20:25

Z wody udało mi się złowić parę ciekawych "rybek". Ale według mnie najciekawszą przygode miałem z 3 lata temu. Dokładniej... środek nocy, wszyscy spokojnie sobie kimają (ja, wujek i z 3 koleśi po prawej stronie ) aż tu sygnalizator zaczyna pipać, najpierw powoli cos podciąga, podciąga i.... spokój. Za jakieś 5 sek. odjazd, wolny bieg ruszył i zdenerwowany na rybe, że mnie obudziła w tak miłą noc :lol: zacinam. Kij wygięty, wujek juz z podbierakiem, trzech kolesi robi za oświetlenie i się zaczyna. Ciągne, ciągne, ciągne... Tylko coś tak mało agresywnie. Myśle sobie leszcz na rekord świata ale po paru metrach czuję, że ciągne coś po dnie :lol: A że było ciemno, zestaw rzucony na jakieś 70-80m, na dnie rosła sobie trawa a zmęczona ekipa była żądna przygód i wrażeń, nie mogłem głośno mówić, że coś jest nie tak. Po paru minutach wujek PODEBRAł a panowie już prawie mierzyli i robili sobie zdjęcia z... gaśnicą :mrgreen:

leżała tam sobie 6 lat i przypuszczam, że odjazd mógł być spowodowany tym, że jakoś się uruchomiła, albo spadła w jakąś dziure ;p

Jacek - 03-02-09, 23:53

Ja na jeziorku na spinning zahaczyłem kiedyś kaczkę. Byłem przerażony co zrobić, ale na szczęście odplątała się po chwili. Inny przypadek to wielka ważka którą zaczepiłem haczykiem w powietrzu podczas zarzucania zestawu spławikowego. Niby drobiazg, ale była dość żwawa i wyglądała na agresywną, miałem spore trudności z pozbyciem się jej :)
cienki - 05-02-09, 10:03

Ja natomiast łowiąc na spinning na twistera złapalem kawałek łóżka w sensie te sprężyny co były kiedys w łóżkach :D pare latek tam lezały by były dosć zardzewiałe i trudnoo bylo je oderwać od dna ale jakoś sie wyciągło a ja myślałem ze zaciołem taaaaaaaaaką rybe:D
nesh - 31-03-09, 17:41

No to ja łowiąc na spinning w rzece Liwiec złapałem pijawkę:D Nie wiem jak to się stało ale była ładnie"zaczepiona" w połowie długości swojego ciała. Zabiłem ją ponieważ im mniej tego syfu tym lepiej.
mattmarell - 31-03-09, 22:36

ja kiedyś bodajże na jeziorze sławskim łowiąc na spławik złowiłem... wędkę - stary, pewnie pamiętający jeszcze czasy gierka, spining... co prawda ryb nie było ale ubaw był niezły ;-)
madi - 31-03-09, 23:23

nesh napisał/a:
No to ja łowiąc na spinning w rzece Liwiec złapałem pijawkę:D Nie wiem jak to się stało ale była ładnie"zaczepiona" w połowie długości swojego ciała. Zabiłem ją ponieważ im mniej tego syfu tym lepiej.

Owy "syf" nie wiem czy wiesz jest bardzo cenną i w dodatku jak najbardziej naturalną przynętą wędkarską. Ponadto warto również wiedzieć, że niektóre gatunki pijawek są objęte ochroną gatunkową, a więc jakiekolwiek zabijanie nie wchodzi w grę :cool:

synek - 01-04-09, 19:13

Worek foliowy po cemencie. :cool: Dość dzielnie walczył i ładnie chodził na boki.
nesh - 01-04-09, 20:13

Nie no w sumie to ja jej nie zabiłem. Ona tak po prawdzie mówiąc popełniła samobójstwo. Więc nie wiem kto tu mówi o jakimś zabijaniu pijawki :lol:
artech - 01-04-09, 21:27

nesh napisał/a:
Zabiłem ją ponieważ im mniej tego syfu tym lepiej.
mataczysz coś kolego :twisted:
czeburaszka710 - 01-04-09, 21:40

Szczupaka w rekłamówce ! Ważył ≈1kg a szedł z nurtem jak by to był sum z 10kg. Może to taka nowa usługa w ramach opłat na ochronę i zagaspadarowanie wód . :roll:
juranty - 01-04-09, 22:20

A ja złowilem kiedyś w rzece rodzinną miednicę. Taką białą, metalową o średnicy około 80 cm. W miejscu, gdzie "wzięła" był dość duży uciąg wody, więc myślałem, że mam calkiem niezłą rybę, tym bardziej, że widziałem jasne refleksy w toni. Po wyciągnięciu na brzeg okazało się, że ma tylko jedną dziurkę i właśnie tam zaczepiła kotwica Algi-2.
b0bek - 02-04-09, 15:21

U Was też widzicie, że juranty, napisał wiadomość dzisiaj o 23.20 jak dopiero jest 16.21? :mrgreen:
bobiniarz - 02-04-09, 18:44

To chyba przez zmianę czasu, zauwarzyłem to już w niejednym poście wysłanym po 23:00.
Holik - 03-04-09, 09:25

Nie. Tak jest od zawsze na naszym forum :wink:
Tondrom - 03-04-09, 13:34

2 lata temu w październiku wybraliśmy się z kolegą w poszukiwaniu głowacicy z woblerkami, wedkowaliśmy niedaleko jego domu więc jego kot się przyplątał, wziąłem zamach aby zarzucić w pewnym momencie usłyszałem głośny ogłos przerażonego kota który złapał się za wobler... Dodam tylko że wyjęcie kotwicy z łapy zajeło 30 minut i nie obyło sie bez kurtki którą zarzuciliśmy na kota ponieważ wszystko co tylko widział w zasięgu mordki gryzł i drapał. Miesiąc pozniej analogiczna sytuacja tyle tylko że ofiarą padł właściciel kota , wziąl na Algę 2 , zapiął się dziwnie bo za ucho :P Naszczeście blacha cieżka wiec delikatnie chciałem ją wyrzucic ;) Skończyło się na strachu :)
nesh - 03-04-09, 16:53

Nie wiem czy to się liczy ale w Chorwacji na plecionce 0.50 przyciągnąłem bojkę wraz z 20kg blokiem betonu na dnie:D:D
Bombek_007 - 05-04-09, 16:44

Wyciągnąłem kiedyś siatę z 3 rakami . " Na bezrybiu i rak ryba " . A przy okazji to czasami ładne zaskrońce można sobie połapac , szczególnie w okresie godowym . :lol:
tomek1 - 20-04-09, 20:40

Podczas dzisiejszej zasiadki nie działo się wiele ciekawego- poza jednym braniem :mrgreen:

Przynęta białe robaki, po klasycznym braniu wyjąłem takiego koleżkę :lol: Na szczęście nie zapiął się mocno i po chwili spokojnie odpłynął :mrgreen:




trini - 20-04-09, 20:51

O :shock: :shock:
Żółw czerwonolicy - widocznie komuś się znudził i wyrzucił zwierzątko... :(

tomek1 - 20-04-09, 21:07

trini napisał/a:
Żółw czerwonolicy - widocznie komuś się znudził i wyrzucił zwierzątko...


Faktycznie- dobrze rozpoznałaś gatunek. :wink: Być może, choć w okolicy widuje się sporo żółwi. Nad gatunkami się nigdy nie zastanawiałem, ale teraz zwrócę uwagę.

Jedno jest pewne- czuł się jak ... żółw w wodzie :mrgreen: a postawiony na ziemi czmychnął do wody w tempie wcale nie żółwim :lol:

trini - 20-04-09, 21:14

Żółwi coraz wiecej się widuje wszędzie, niestety taka prawda...
Ludziom się nudzą i cześć, do jeziora czy rzeki.
A czerwonolice mieliśmy w sali biologicznej w podstawówce, skubane są faktycznie szybkie i na dodatek jak im się nieopatrznie rękę za blisko pyska podsunie to potrafią ugryźć. Drapieżniki... Będą miały co jeść w Goczałkowicach, teraz nie będziesz łapał sumiki tylko żółwiki :mrgreen:

RksNOWY - 21-04-09, 06:25

Kaczka z gruntu
W Niedziele wybrałem sie ze znajomymi na zalew domaniów koło Radomia
i pod wieczor cos dziwnego zaczeło sie dziac z moją bąbką nie było to typowe branie tylko zaczeła skakac co 3-4 cm w gore i dół zaciołem i juz przy cholowani wiedziałem ze to cos dziwnego na brzegu okazało sie ze to kaczka :) troche sie namęczyłem zeby wyjąc haczyk ale dalem rade. na szczęscie nic sie jej nie stało i wrociła na wolnosc :) co mnie zdziwiło od razu skoczyła do wody i zanurkowała.

Tondrom - 21-04-09, 09:16

RksNOWY napisał/a:
co mnie zdziwiło od razu skoczyła do wody i zanurkowała.


Musiała ochłonąć :D :D:D .


Ja wczoraj złowiłem pampersa :( Dzieki Bogu był pusty :D

pioter - 21-04-09, 12:20

ładnych parę lat temu łowiłem sobie na zbiornikach na zesławicach (Kraków) na spławiczek, odległościówka. rzucam zestaw i mewa zgarnęła go prosto w locie :shock: na szczęście nie nadziała się żadną częścią ptaka na haczyk a tylko omotała sobie żyłkę wokół skrzydła i łapek. zwinąłem zestaw ale za nic nie dało się ujarzmić ptaszyska. na szczęście obok łowił jakiś starszy pan który bez ogródek złapał mewę za skrzydła jak jakąś kurę i udało się ją uwolnić. od tamtej pory jak rzucam zestaw to wpierw patrzę na niebo czy nie ma jakiegoś wrednego ptaszyska w pobliżu :lol:
kocur - 21-04-09, 16:43

pioter napisał/a:
na szczęście nie nadziała się żadną częścią ptaka na haczyk

Dobrze że płeć sprawdziłeś :mrgreen:

W Szczecinie mewy i jej pochodne bardzo rzadko atakują bo jak się oberwie 60-80g koszyczkiem z zanętą to pamięta się takie coś do końca życia.

maniek - 21-04-09, 17:13

tomek1 napisał/a:
po klasycznym braniu wyjąłem takiego koleżkę
No gratuluje koledze tak egzotycznego połowu. :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: C&R czy na zupe żółwiową poszedł . :cool: :wink:
Vasyl - 21-04-09, 17:19

Ja bym go wzial do domu i do akwarium :]
Jacek - 21-04-09, 17:46

kocur napisał/a:
pioter napisał/a:
na szczęście nie nadziała się żadną częścią ptaka na haczyk

Dobrze że płeć sprawdziłeś :mrgreen:


Hahahaha, dobre kocur, dobre!

tomek1 - 21-04-09, 18:32

maniek napisał/a:
C&R czy na zupe żółwiową poszedł . :cool: :wink:


Nawet sam się zrilisował po zdjęciu z haka :mrgreen: :lol: :lol: :lol:

http://www.youtube.com/watch?v=5VZwZMlunoQ

wojtt - 21-04-09, 20:41

tomek1, taki żołw w naszych wodach to szkodnik, nie powinieneś go wpuszczać z powrotem do wody. Zobacz co napisane na ten temat jest w ustawie o ochronie przyrody...
tomek1 - 21-04-09, 21:52

wojtt napisał/a:
Zobacz co napisane na ten temat jest w ustawie o ochronie przyrody...


No fakt, zawsze noszę egzemplarz w torbie :lol: Trzeba było zerknąć na odpowiednią stronicę, żółwia zaciukać i po sprawie :mrgreen: Gapa ze mnie :mrgreen: :lol: :lol: :wink:

Lord Konrad I - 22-04-09, 10:32

wojtt napisał/a:
nie powinieneś go wpuszczać z powrotem do wody

sam uciekł :razz:

wojtt - 22-04-09, 11:42

Teraz musisz go złowić jeszcze raz i na zupe :twisted: Może jest parka, to będzie żołwiowe eldorado na goczałkowicach :mrgreen: Tak poważnie to taki żołwik może być niezłym wyjadaczem ikry obok sumika karłowatego.
tomek1 - 22-04-09, 12:14

wojtt napisał/a:
Tak poważnie to taki żołwik może być niezłym wyjadaczem ikry obok sumika karłowatego.


Może, chociaż

W diecie młodych osobników przeważa pokarm zwierzęcy. Wraz z wiekiem 90% osobników staje się roślinożercami. Uzupełnieniem ich diety są wodne owady, ślimaki, kijanki, raki, ryby.
<Wikipedia>

Lord Konrad I - 22-04-09, 13:24

nie wiem ile tych żółwi by musiało tam pływać żeby wyjeść tyle co "koluchy" ;)
juranty - 22-04-09, 13:41

pioter napisał/a:
a tylko omotała sobie żyłkę wokół skrzydła


Taką przygodę z mewą także przeżyłem. Pech chciał, że była to taka wielka mewa, która straszyła swym ostrym dziobem. Dopiero po przykryciu jej kurtką udało się wyzwolić ją z żyłki. Odleciała w siną dal po uwolnieniu.

jarek001 - 25-04-09, 15:28

ja zlowilem kiedys wiaderko na srodku jeziorka na spining.. :lol:
Wędkarzyk - 04-05-09, 19:48

Ja złowiłem na spining łańcuch od roweru. Na jego końcu była kotwica (pewnie jacyś "kosiarze" musieli tam być wcześniej).
Tondrom - 05-05-09, 11:58

W popradzie niedawno spiningowałem, i zapiąłem wielką sztukę , kabel z izolacją na którym było z 20 blach i kilka woblerów :D Plecionka konger 25 rox :)
Sociu - 05-05-09, 13:52

Rok temu na łowisku specjalnym "Okoń" udało mi się wyjąć podpórkę na wędkę:).Troche w wodzie siedziała bo część kompozytowa już się troche zjechała,natomiast reszta z aluminium jest w super stanie :D . Złowione na żyłkę 0,18 więc troche emocji było :wink: .
jasin - 05-05-09, 18:10

Metrowy worek foliowy(walczył dzielnie) i jakiś kabel, wszystko wyciągnięte z Wisły. Przy mnie kiedyś koleś złapał żółwia na feeder, chyba akwariowego ale jakiś duży był.
wichura75 - 10-05-09, 01:59

Miesiąc temu na Loch Awe w Szkocji wyciągłem (cały trochę uszkodzony) przedni spojler od osobówki z odległości 20 metrów od brzegu walka była a plecionka (barkley) nie zawiodła :mrgreen: przynęta: duża guma :grin:
Krzycho Wędkarz - 13-05-09, 15:57

Ja teraz w maju wyciągnąłem niemieckiego Walthera z okresu IIWS, niestety w kiepskim stanie. Powietrze musiało mu zaszkodzić, bo się rozsypał, jak go do ręki wziąłem. Uznałem, że nie stanowi zagrożenia, więc zabrałem.

Walczył cieńko, ale z racji podeszłego wieku można mu to wybaczyć.

To teraz robię zasiadkę na motocykl albo czołg, najlepiej Panterę albo Tygrysa. Czym polecacie nęcić?

Holik - 13-05-09, 17:09

Ruskimi oficerami :lol: :lol:
Bucekk - 14-05-09, 18:14

akurat ja tego nie złowiłem ale wędkarz który wyciągną coś takiego musiał się zdziwić:
http://www.wykop.pl/ramka...az-popatrz-pics

Krzycho Wędkarz - 15-05-09, 08:53

To może bardziej do humor :lol: Ale dobre, taki szczupaczy bonus. Czujecie takie coś zgłosić? Szczupak 75cm 10 kilo :lol:
marcinuh - 15-05-09, 21:11

Dzisiaj na testach nowej okoniówki na woblera wziął mi łańcuch od motoru (częsty przyłów jak widać w tym temacie :grin: ). Przy okazji przekonałem się do żyłki ultra violet i jakości moich węzłów ;-) . Zeszłej jesieni z kolei na koszyczek gruntowy wyciągnąłem błotnik od jakiejś maszyny rolniczej (chyba) :???: Walka była długa, ciężka i nudna, jednak ciekawość nie pozwalała mi się poddać :wink: Teraz, po przeczytaniu paru makabrycznych historii w tym temacie to bym to raczej odciął :roll:
madi - 15-05-09, 21:50

marcinuh a tak poza konkursem cóż to za węzeł stosujesz na tej cudownej Mikado?
marcinuh - 15-05-09, 22:32

Cytat:
marcinuh a tak poza konkursem cóż to za węzeł stosujesz na tej cudownej Mikado?

Cóż, jeżeli liczysz, że odsłonię jakieś tajne arkana sztuki węzełniczej to się przeliczysz :wink:
Tylko podstawowe: "rapala knot" (własnie na tym wyjąłem łańcuch :wink: ), palomar, pętla do robienia troka, "improved clinch" - kiedy za mało żyłki na palomar (np. jak się urwie coś od troka a nowego nie chce się robić od początku).
Potworów jeszcze nie nałowiłem więc zawsze się obawiałem, czy jak już się trafi to czy nie zawiedzie taka pierdólka jak węzeł ;-) .
Jakiś przekąs czuję w słowie "cudowna" ;-) , ale żyłka miło mnie zaskoczyła w porównaniu z innymi w podobnej cenie - zero spadania z kołowrotka (przy każdej nowej, nieuleżanej żyłce obowiązkowo musiałem zaliczyć brodę w jednym z pierwszych rzutów), piękny wyrzut nawet przy główkach 2, 3 gramy. Wyuczone na zaczepach odczucie progu zerwania mówi mi, że przy takim obciążeniu jak ten łańcuch to żadna z poprzednich od 0.18 w dół nie dałaby rady (UV 0.14 założyłem). Pewnie są dużo lepsze, ale ja z racji małego doświadczenia na razie nie kupuję najwyższej półki bo i tak nie wykorzystam zalet...
Niestety brań, zacięć i holu nie dane było mi sprawdzić, jutro mam spotkanie z namierzonym niedawno stadkiem 25cm pasiaków to się przekonam czy to faktycznie "cudowna" żyłka ;-)
Pozdrawiam!

madi - 15-05-09, 22:41

marcinuh napisał/a:
Cóż, jeżeli liczysz, że odsłonię jakieś tajne arkana sztuki węzełniczej to się przeliczysz :wink:

No w sumie na to liczyłam, że może jakiś, którego dotychczas nie przetestowałam, a było tego .... :roll:

marcinuh napisał/a:
Tylko podstawowe: "rapala knot" (własnie na tym wyjąłem łańcuch :wink: ), palomar, pętla do robienia troka, "improved clinch" - kiedy za mało żyłki na palomar

Trybię, więc jestem w domu :wink:

marcinuh napisał/a:
Jakiś przekąs czuję w słowie "cudowna" ;-)

Eee nigdy w życiu, żaden przekąs. Po prostu jeszcze nie miałam przyjemności jej sprawdzić, a może i się skuszę, jeżeli tylko będzie odpowiednia relacja i ocena holu "pasiaka" i tu życzę większego niż te 25cm :wink:

marcinuh - 15-05-09, 23:01

Cytat:
życzę większego niż te 25cm

Niestety z tym jest słabo na razie, tydzień temu dopiero pojawiły się pierwsze doniesienia o okoniach jako takich, a powyżej 30cm to są legendy na moich terenach. Jest ich dużo, ale małych - wędkuję zbyt krótko, aby stwierdzić czy to skarłowacenie i tak jest od zawsze, czy może populacja się odbudowuje i za kilka lat będziemy mieć medalowe sztuki ;-) . Szczupak nam się odbudował, po kilku latach niebytu w tym sezonie to częsty gość na haku i sztuki bywają naprawdę okazowe, więc może i okoń pójdzie w jakość ;-)

madi - 15-05-09, 23:31

marcinuh napisał/a:
Szczupak nam się odbudował, po kilku latach niebytu w tym sezonie to częsty gość na haku i sztuki bywają naprawdę okazowe, więc może i okoń pójdzie w jakość ;-)

Właśnie ten szczupak.... Piękny okoń na haku to dopiero coś, nie dość, że piękna ryba to jednak wydaje mi się, że bardziej "ciesząca" niż w/w :wink:

Życzę pięknych pasiaków, połamania kija byle nie na kolanie :wink:


A wracając do tematu....

marcinuh - 15-05-09, 23:47

Cytat:
połamania kija

Dwa w tym roku już złamałem, także dziekuję za życzenia (bo jak się nie dziękuje to się spełniają podobno)
Cytat:
A wracając do tematu....

No właśnie, oddaję głos ;-)

Michcio - 27-08-09, 17:41

nie złowione ale znalezionej diś na brzegu nowiuśne okularki Robinson S1. Włąsnie od trzech dni myślałem nad zakupem nowych bo stare juz sie połamały i szkiełka podrapane.
piotr 880 - 27-08-09, 19:24

2 lata temu na stawie znajomego zaplątał mi się w żyłkę płynący po wodzie kret [ skarpa wysoka i widocznie wpadł ] wyciągnąłem bidulę i wypuściłem
dominik poznan - 27-08-09, 19:46

Jeszcze jak chodziłem do podstawówki na jeziorze na sprężynę złowiłem kierownice razem z kolumną kierowniczą od vw passata podczas holu myślałem że to amur bo był to rok w którym łowione takie po 16kg a to poprostu kierownica obracała się po twardym dnie dając wrażenie uciekającej ryby w trzciny .Wskoczyłem do wody w butach i spodniach żeby tylko nie stracić tak wielkiej ryby kierownica zaczeła obracać się w przeciwnym kierunku wypływając na środek jeziora. Czekałem aż zobaczę mojego amura ale jakieś 5 m od końca holu moje marzenie prysło.Jestem dumny z jednej rzeczy że nie było tam innych wędkarzy ani widzów ( nie było wstydu). :oops:
Czerwony Diabeł - 12-10-09, 20:57

W ubiegłym roku złowiłem dwie kaczki krzyzówki na kukurydzę. Podczas jednej zasiadki :!:
Oczywiście obie wróciły do wody :grin: A Miałem też taką przygodę: Zestaw na trupka na grunt, lekkie podciągnięcie, nie zauważone :oops: No nic, ściagam zestaw. Zobaczę, czy płotka jeszcze się trzyma na haku. I :shock: Jeest :!: Ale bydlę! To dopiero jest sandacz :shock: Miejsce było dość zarośnięte, więc żyłka 0.35, dam radę :!: Baardzo wolno idzie, a czasem ostre kopnięcia. Pompuję, dokręcam hamulec, bez zmian. I po długim czasie mam swoją upragnioną zdobycz... Sadzyk wędkarski :mrgreen: Prostokątny, o obręczach z grubego drutu :lol: Niestety pusty :twisted: Ktoś z łódki pewnie zgubił :mrgreen:

marcinv - 05-11-09, 14:21

Zaczynając moją przygodę z wędkarstwem zlowilem mewę- chcialem spróbowac na żywca lecz jeszcze nie wiedziałem, ze trza dociążyc jakos zestaw. Zachaczyłem uklejke a ona przy powierzchni ledwo co poruszała się. Raz odwracając sie, patrzę a spławika nie ma. Zaciecie, a żyłka w górze a na jej końcu mewa... Zgodnie z no kill mewa wróciła w powietrze. No a w tym sezonie złowiłem coś mega obrzydliwego- zużytego kondoma. Niezle się natrudziłem, żeby dziada zdjąc z haka przy użyciu patyków :grin:
warszawa_24 - 05-11-09, 14:52

Ja łabędzia, wredne są nad pewnym jeziorem, nikogo się nie boją i atakują nie raz. Wpłynął mi w żyłkę od pickera, na środku jeziora, gdy miałęm ciąć się uwolnił.

Odjazd fajny :mrgreen: .
Ale się wędka gięła - super emocje, tylko szkoda, ze to nie ryba :twisted:

virago535 - 06-11-09, 07:42

Pewnego upalnego wieczoru , nad Radunią na blaszkę mepsa złapałem zegarek :lol:
po wysuszeniu nawet działał , a podobno Chińczycy robią tandetę :mrgreen:

MariuszBB - 21-02-10, 12:52

Na stawach w kobiernicach lata temu zlaplem jak co niektorzy labedzia ,kaczke ale sie udalo uwolnic ale byly problemy ,a w Tresnej to rozny syf ,worki stare ,liny ,podpaski,kłebki zyłek ,raki,malze ktore dzielnie walcza :lol: ,i mnustwo roznych szmat starych ,a znajomy szczupaka na grunt na kulke krabowa
anonim1133 - 21-02-10, 18:24

Najbardziej w pamięci utkwiła mi foliówka w której był okonek który miał ok. 5cm. Poza tym w 2009 roku udało mi się upolować raka na wahadłówkę :cool:
michorn - 21-02-10, 18:33

O ile mi osobiście nic dziwnego się nie uczepiło, o tyle pamiętam jak znajoma która ma działkę nad Rega przy samej wodzie, zostawiała konewkę w wodzie, pewnego razu jak wyjęła konewkę to razem z 1,5 kilowym węgorzem :smile:
szotornik - 23-02-10, 23:30

michorn kazdy kusownik sie jakos tumaczy >>:> oczywiscie zarcik
jeux - 24-02-10, 07:50

chodząc na małej rzece za okoniem miałem takie dziwa jak małże , oraz kaczkę małż latem to nawet nie taka rzadkość trafia się tak 2 3 razy na tydzień - a przy kaczce to dopiero była jazda :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
kolek_93 - 25-02-10, 18:02

Ja we wrześniu 2009 roku złowiłem....zdechłego Jastrzębia.:D nie wiedziałem że są one aż tak wielkie śmierdział okropnie .... :neutral:
Robal - 25-02-10, 19:42

kolek_93 napisał/a:
Ja we wrześniu 2009 roku złowiłem....zdechłego Jastrzębia.:D nie wiedziałem że są one aż tak wielkie śmierdział okropnie ....

Ja bym zrobił z tego gołąbki :mrgreen:

Finczyk - 25-02-10, 21:38

Rzucilem blache, ale nadleciala mewa i zaplatala jedno ze skrzydel w plecionke. Nawijam plecionke, a ta drze sie w nieboglosy i zrywa z wody. W koncu doholowalem ja do brzegu i odkrecilem z plecionki. Troche bylem w strachu, gdyz wtedy panowala psychoza ptasiej grypy, a ja nie mialem rekawiczek. Ale wszystko bylo OK.
Radzio19871 - 26-02-10, 17:34

Pewnego ładnego dnia, kilka lat temu kiedy jeszcze nie miałem karty wędkarskiej, wybrałem się na malutki dziki stawek połapać ojcu małych karasiów na żywca. Złapałem karasie i TRASZKĘ :mrgreen: Bałem się troszkę odpiąć ale dałem rade :wink:
SQra - 27-04-10, 14:13

Dobry temat - dopiero co go zobaczyłem i od razu mi się przypomniało jak mój koleś w tamtym sezonie wyjął na odrze w Wałach Śląskich karpiówkę w pełni uzbrojona - kij, młynek, plecionka, hak - zdobycz wzięła jakieś 40m od brzegu
Bartak 20 - 06-05-10, 14:59

Ja na spławik złowiłem traszke,jakieś 5 lat temu.Byłem ździwiony i to bardzo.
grzechuce - 07-05-10, 07:38

moze nie az tak dziwne ale jednak niecodzienne
szczupaki: 2 na splawik kukurydza, raz bialy robak oraz na truskowawkowa kulke proteinowa w kolorze pomaranczowym
innym razem spinningujac kotwice z cegiel zrobiana z meppsem 4 polonia ktorego urwalem na tym 2 lata wczesniej zanim zaczelem stosowac plecionki
innego razu wyjelem choinke galaz obwieszona przynetami i splawikmi
raz mialem dzien ze wyjmowalem same wyrzutki :mad:
znajomy ktoregos razu zlowil kormorana na zywca

a teraz rzeczy ktore znalazlem ida wzdluz brzegu:
ostatnio kilka dobrze schlodzonych przy brzegu piw harnas, zima 300 pln zgniecione w kulke :lol:

naleśnik27 - 07-05-10, 15:32

łowiąc rano płocie na przenice wyciągnąłem marzanne lecz nie był to miły widok na pierwszym wynurzeniu myślałem że mam topielca.........
Kask od motoru,garnek i raz martwego kota :shock:

hubal - 08-05-10, 21:48

Marzanna to rekord świata : )
naleśnik27 - 08-05-10, 23:07

wiem hubal teraz sie z tego śmieje . . .a l e w t e d y ....:)
GrzesMAN - 09-05-10, 12:45

Ja złowiłem kiedyś ładny różowy sweterek w serduszka z myszką Mickey. Cały, ładny z długim rękawem, paroma blachami, był zagrzebany w mule. :smile:

Pewnego razu złowiłem średniego sandacza z gruntu na żywca i zaplątał się w czyjś zerwany zestaw i na końcu tego zestawu wisiał taki sam sandał w początkowym stadium rozkładu. :o

Złowiłem też różankę na lekka blachę podpowierzchniową, co najdziwniejsze była zapięta za pysk, a była z 1,5 cm krótsza od blachy takiej z 4 cm. Wróciła do wody natychmiast ale moje zdziwienie było duże.

Skarpetę, ścięrkę, but i z mln worków foliowych.

I ostatnio 1 Maja. Zahaczyłem żyłkę, wyciągnąłem ją ręką i była na niej zaplątana kostka toaletowa z tym białym plastikiem. 30 cm poniżej tej naturalnie występującej w naszych wodach ozdoby wisiał równie pożądany byczek ( żywy ). Tym pięknym akcentem rozpocząłem spinningowy sezon 2010 :roll:

GrzesMAN - 15-05-10, 20:40

Nie moglem juz edytowac ...

A przypomnialo mi sie wlasnie co ostatnio "zlapalem" na spinning - doslownie - dolnikiem :razz:
Zlapalem pokal Żywca :mrgreen: pewnie ktos tam lapal na Żywca i zostal pokal :razz:

Przypomnialo mi sie bo wlasnie z niego popijam :smile: a Żywiec plywa w srodku.
Byl ladny to umylem i uzywam :smile:

technops - 21-05-10, 13:31

Ujście Nysy Kłodzkiej do jeziora Nyskiego - złowiłem uwaga - zatopiony kajak jeszcze pewnie z powodzi 97 :lol: zdarzały się ubrania jakiś parasol i inne śmieci jakich wiele. Z ryb najdziwnieszą jaką złapałem to flądra (Dziwnów) myślałem, że to jakiś liść :)
panjarek - 23-05-10, 14:45

a witam to moze ja sie pochwale 22.maja tego roku miejsce pilce woda wpada do stawu ja ciskam na gumke zaczyna padac jeden zut w inne miejsce siedzi klen 48cm fota w innym dziale dalej leje jestem twardy 2 zut siedzi ostra sztuka zylka 0.16 napieta do granic mozliwosci kolowrotek pracuje ryba jakas dziwna niewyrywa sie ciagle muruje do dna ale ciezko i idzie w moja strone raz na lewo ucieka delikatnie raz na prawo no kurcze co to moze byc ciagne dalej i dalej i juz mysle jest prawie moja idzie tak bardzo ciezko ze szok az nagle wynuza sie zyzworolka zlapana za gorna sznurowke a rolki ladnie sunely po dnie alez bylo moje zdziwnienie i rozczarowanie xD

ppozatym kilka butelek workow foliowych patykow galezi a nawet klebek zzynek z obrobki i skrawania metalu z tokarki xD

pozdr ekologow

oI0 - 23-05-10, 19:59

panjarek napisał/a:
a witam to moze ja sie pochwale 22.maja tego roku miejsce pilce woda wpada do stawu ja ciskam na gumke zaczyna padac jeden zut w inne miejsce siedzi klen 48cm fota w innym dziale dalej leje jestem twardy 2 zut siedzi ostra sztuka zylka 0.16 napieta do granic mozliwosci kolowrotek pracuje ryba jakas dziwna niewyrywa sie ciagle muruje do dna ale ciezko i idzie w moja strone raz na lewo ucieka delikatnie raz na prawo no kurcze co to moze byc ciagne dalej i dalej i juz mysle jest prawie moja idzie tak bardzo ciezko ze szok az nagle wynuza sie zyzworolka zlapana za gorna sznurowke a rolki ladnie sunely po dnie alez bylo moje zdziwnienie i rozczarowanie xD

ppozatym kilka butelek workow foliowych patykow galezi a nawet klebek zzynek z obrobki i skrawania metalu z tokarki xD

pozdr ekologow



Offtop : Ja rozumiem, że można pisać bez polskich znaków , ale tego to już się nie da czytać :)
"zyzworolka" :D :D :D :D :D :D

Wracając to tematu, to dziś wyciągnąłem oparcie od krzesła :]

warszawa_24 - 23-05-10, 20:00

Ja myślałem, że to jakiś płaz, dopiero google podpowiedziało, że to może być łyżworolka :lol:
BIDA - 25-05-10, 17:04

Wzeszłym roku w lipcu łowiłem karasie w stawiku położonym w lesie w pewnym momencie po braniu i holu bardzo się zdziwiłem gdy na haczyku zobaczyłem żółwia wielkości spodka niestety nie znam się na żółwiach i nie wiem czy był to żółw błotny czy ktoś go wypuścił z terrarium,odpiąłem go delikatnie i wrócił do wody,ciekawi mnie tylko czy przeżył zimę
Lord Konrad I - 25-05-10, 20:13

Złowiłem ostatnio na zawodach okonka, któremu wypychaczem z pyska wyciągnąłem poza moim haczykiem jeszcze jeden identyczny z w miarę świeżą pinką :smile:
Dawido - 26-05-10, 19:53

BIDA napisał/a:
Wzeszłym roku w lipcu łowiłem karasie w stawiku położonym w lesie w pewnym momencie po braniu i holu bardzo się zdziwiłem gdy na haczyku zobaczyłem żółwia wielkości spodka niestety nie znam się na żółwiach i nie wiem czy był to żółw błotny czy ktoś go wypuścił z terrarium,odpiąłem go delikatnie i wrócił do wody,ciekawi mnie tylko czy przeżył zimę
Kiedyś żarliwie zajmowałem się żółwiami czerwonolicymi (wodnymi), w książce poświeconej tym gadom pisali, że mogą zimować w oczku wodnym, byleby ich lód nie sięgnął. Inna ciekawostka to taka, że latem dość często wynosiłem je w terrarium do ogrodu, zrządzeniem losu jeden z nich (miałem cztery sztuki) dał nogę, znalazł się po roku, żywy, choć wymizerniały, dodam, że nie miał dostępu do żadnego akwenu.
BIDA - 26-05-10, 20:53

Dawido napisał/a:
Kiedyś żarliwie zajmowałem się żółwiami czerwonolicymi (wodnymi), w książce poświeconej tym gadom pisali, że mogą zimować w oczku wodnym, byleby ich lód nie sięgnął. Inna ciekawostka to taka, że latem dość często wynosiłem je w terrarium do ogrodu, zrządzeniem losu jeden z nich (miałem cztery sztuki) dał nogę, znalazł się po roku, żywy, choć wymizerniały, dodam, że nie miał dostępu do żadnego akwenu.

To chyba był właśnie ten żółw (miał czerwone policzka)

piti - 05-07-10, 10:29

Heh - no ja tez pare przygod mialem:

1) Wegorz - taki okolo 80 cm na woblera salmo
2) Szczupak 65 cm jako przylow przy lowieniu krasnopior na kukurydze
3) Paradol plazowy na Zalewie Koronowskim
4) Torebka damska skorzana (niestety pusta :]) na stawach w Radzyniu p. Slawa
5) Za Łazami (okolice Koszalina przy jez. Jamno) jest leśne oczko, odcięte od świata. Złowiłem tam na spining flondre (chyba ja ktos tam wpuscil...)
6) zdarzylo mi sie rowniez zlowic raka szlachetnego (piekny 18 cm okaz), ktory wrocil oczywiscie do wody :]

Krzysio69 - 05-07-10, 13:13

To i ja sie pochwale :D łowisko przelew z wystającymi większymi kamykami,rzeka wisła,łowisko brzan i kleni. na jednym z kamyków stoi mewa,czy rybitwa,w każdym bądź razie taki biały ptak.podchodze i rzucan na napływ woblerka,ptak obrócił głowe w tym kierunku,zaczynam prowadzić woblera i wtedy nastąpił atak ptaka w woblera!!! i odlot, myslałem ze to silny ale to takie chucherko było ze walka nie była emocjonująca... w koncu nie chcąc ściągać tego wrzeszczącego ptactwa do brzegu,dałem mu luzu,polatał chwile i się odczepił...o szczupakach na kukurydze oraz krąpiach i leszczach na woblery,oraz karasiach na małe twisterki nie będę wspominał bo to chyba często się zdarza. a i kaczkę jeszcze kiedyś na kukurydze na federa złowiłem :lol:
virus - 05-07-10, 22:52

Moje wyniki przy waszych są słabe. Ja miałem tylko piżmaka na blachę walczył jak sum , po jego wypłynięciu do powierzchni byłem tak delikatnie zaskoczony :o
Avallone - 07-07-10, 08:56

No pomijając całą masę podpasek, prezerwatyw i innych śmieci które to traktuje już jako normalny przyłów to mój najdziwniejszy połów to bóbr :wink:
20 minut z nim na brzegu walczyłem zanim udało się go odczepić z haka.

grzechuce - 07-07-10, 09:15

nie tak dawno zlowilem fragment rowerku dzieciecego zebatka + polamany palstik + tylna os
jezioro w srodku lasu ok 20m od brzegu

gandieres - 13-09-10, 21:57

Dobra więc i ja się pochwale ;) łowiłem różne dziwne rzeczy ale jakiś miesiąc temu to co złowiłem mnie rozbawiło :mrgreen:
Patrzcie

grzechuce - 14-09-10, 07:29

gandieres, wygladasz jak szaman voodoo :grin:

ostatnio na parnicy kolo z czesciami od roweru

koczownik - 14-09-10, 15:45

heh ja mam szczęście do szczupaków na białe :mrgreen: dwa lata temu jeden wyciągnięty, w tym roku jeden wyciągnięty i jeden spięty również na białe :razz: szkoda że łowie tam tylko po kilka dni w wakacje, kiedyś też ładnego linka na blaszkę wahadłową podczepiłem :razz:
worki foliowe chyba każdy łapie to też i ja ma kilka na koncie a i trafiło mi się wiadro blaszane 10l dodam że wyciągnięte :mrgreen:

eM_Si - 14-09-10, 21:00

Hmm... Węgorza 55 cm na kukurydze, okonka 29 cm przy zwijaniu zestawu z białymi robalami (fajnie walczył na pikerze), kraba na mały kawałek makreli, parę foliówek, a raz jak spinningowałem sobie na zalewie to hurtowo małże wyciągałem - a jak pukały w szczytówkę, odjeżdżały na lewo i prawo...
Zawaś - 14-09-10, 21:37

gandieres,

Ja bym się na początku masakrycznie wystraszył :shock:

oleq_30 - 14-09-10, 22:31

najwięcej emocji dostarczył mi hol siedzenia od motoroweru marki ogar dwuosobowego , i hol szczupaka takiego z 55 cm złapanego za bok na twistera , ostatnio tez udało mi sie zaciąć butelkę plastykową 1,5 litra z napojem na blachę
Summer - 15-09-10, 09:48

Ja ostatnio " złowiłem " ... OKULARY DO CZYTANIA !!! :)
gandieres - 15-09-10, 11:04

Zawaś napisał/a:
gandieres,

Ja bym się na początku masakrycznie wystraszył :shock:

Szczerze to podczas zwijania się zastanawiałem co to jest kiedy już wyszło z wody to znów się zastanawiałem czy aby te włosy nie są prawdziwe ;)

koczownik ja w zeszłym roku złowiłem szczupłego na bata na jedno ziarnko pszenicy ;) miał 65 cm to był hol :mrgreen: + ładne brania okoni na kukurydze z gruntu :)

oI0 - 18-09-10, 08:36

Nie ja złapałem ale chyba warto tutaj przytoczyć tą historię. Opowiedział mi ją handlowiec z Mikado. Jakiś czas temu odwiedzili ich klienci z Litwy gadka szmatka zamówienia itd , później luźniejsze tematy no i w końcu zeszli na temat ryb a konkretniej sumów, jak się u nich łapie jakie są itd. Podobno dobrą przynętą u nich są wróble ! (sic!) . Biorą wiatrówkę upolują kilka zakładają na haki i do rzeki (nazwy nie powiem - nie pamiętam). Oczywiście popili jak to wędkarze w szerszym gronie, wieczór ciemno. Zarzucają zestawy i czekają na branie racząc się trunkami. Po pewnym czasie na jednym z kiji donośne dzwonienie - więc szybko podbiega właściciel kija zacina no i zaczyna się walka - ryba w lewo w prawo na wodę i do brzegu , po około pół godziny już ma go pod swoim brzegiem - kilkanaście metrów od swojego miejsca - a tu nagle niespodzianka ryba zamiast trzymać się brzegu nagle wyskakuje na brzeg i uciekła w krzaki o_O zszokowani wędkarze lecą za domniemanym "sumem" - włażą w krzaki i zdębieli - na haku jest pies ..... Po prostu po ciemku i pijaku koleś zarzucając zestaw nie zauważył, że przerzucił zestaw na drugi brzeg :D :D :D , wygłodniały pies znalazł padlinę na brzegu i ją zjadł. Podobno psu się nic nie stało ucierpiały tylko na tym wróble i duma wędkarska :)
DAWID - 18-09-10, 14:30

haha dobre dobre :!: :mrgreen:
jareksm2 - 22-09-10, 08:43

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Dobre

kaczor69 - 23-09-10, 05:35

Trzy tygodnie temu w Bobrownikach na Wiśle złowiłem flądrę (fląderkę). Stałem z nią z 5 min i nie wierzyłem.
oleq_30 - 23-09-10, 07:37

to popatrz na to
http://www.tvn24.pl/0,166...,wiadomosc.html

Łukasz_st - 23-09-10, 10:02

piranie to w polsce nie nowość, zdarzały się głównie w wiśle, a także w odrze i w zalewach, pamiętam co najmniej kilka takich nagłośnionych przypadków.


a żeby nie było offtopa, to i ja złowiłem rzeczy typu koce (fajnie się holuje taki nasiąknięty wodą), jednak najdziwniejszy połów to był karaś, ale nie w sensie ryba tylko sposób złowienia, mianowicie przy wyrzucie zestaw się splątał i w wode poleciał koszyk z przyponem, robaczkiem i kilkoma metrami żyłki. Szybkie przezbrojenie zestawu, rzut i za kilka minut branie a w zasadzie łupnięcie, a po chwili przy brzegu pojawia się karaś zapięty na moim zerwanym zestawie i splątany ze świeżo zarzuconym nowym zestawem, karaś nieduży ale koszyk i haczyk odzyskany ;)

sito - 26-09-10, 16:28

Wczoraj na parnicy złowiłem grilla i reklamówke z błotem :grin:
grzechuce - 26-09-10, 18:42

sito, tego w parnicy pelno plywa. wiecej ich niz ryb. ja w sobote zlowilem metalowa popiolke z pociagu a kolega nalesnik27 uszczelke.
Deuuu - 26-09-10, 19:01

Nie ja to złowiłem ale to może i dobrze, kumpel jakiś czas temu pokazał mi zdjęcie co trafił na Odrze przy Dworcu. Sztuczny silikonowy penis :lol: nówka sztuka, nie śmigany.
rojass - 26-09-10, 21:02

Znaczy się, wibrator :lol: :lol:
Zawaś - 26-09-10, 21:07

OMG :shock:

Damska część rybostanu pewnie zadowolona nie była :P

Jacek - 26-09-10, 21:14

rojass napisał/a:
Znaczy się, wibrator :lol: :lol:


Nie to żebym się na tym znał, ale to raczej dildo niż wibrator, hehe

Deuuu - 26-09-10, 23:37

Jacek napisał/a:
Nie to żebym się na tym znał, ale to raczej dildo niż wibrator, hehe

Dokładnie, bo wibrator jak sama nazwa wskazuje "wibruje" :mrgreen:

michorn - 27-09-10, 00:41

Jak czytam co Wy czasami wyciągacie to zaczynam rozumieć skąd coraz więcej zwolenników C&R :razz:
feeder - 27-09-10, 16:54

grzechuce napisał/a:
sito, tego w parnicy pelno plywa. wiecej ich niz ryb. ja w sobote zlowilem metalowa popiolke z pociagu a kolega nalesnik27 uszczelke.


Grzechu mam nadzieję że doskonale wiedząc o tym że mam kopa na punkcie kolei zachowałeś ją dla mnie :D wiesz nie chcę wyrywać z wagonów a takowo mieć na hacie to moje marzenie xD


to i ja dorzuce swoje trzy grosze :p złowiłem kiedyś mały kołowrotek ruski golden i kratownice tzn taką kratową osłoone dużą chyba od jakiegoś wentylatora:P

naleśnik27 - 27-09-10, 18:05

dodam od siebie ze pracuje w tym fachu... i owa uszczelka to od 160 rury Pcv kanalizacyjnej :) była obrosnieta racicznicami :) piter popiołka nie nadawała sie do użycia hehe
feeder - 28-09-10, 06:24

kurcze ... to trzeba będzie rwać ;/ hehehe :P
grzechuce - 28-09-10, 07:32

feeder, popiolka lezy na brzegu tam na rogu przy faszynie o ile zlomiarze jej nie zabrali :lol:
feeder - 28-09-10, 07:42

ha ha ha dobra jak wyjde z roboty to pierwsze co lece na parnice xD

a właśnie co do tematu to przypomniało mi się jak kiedyś u mnie na stawkach wyjąłem opone odmalucha chyba bo taka mała :D

kostek_88 - 16-10-10, 13:16

właściwie nie ja ale kolega obok z Parnicy wyłowił walkmana wraz z słuchawkami
naleśnik27 - 16-10-10, 13:40

dobre :) ciekawe co leciało w słuchawkach jak sobie tonął :)he he
grzechuce - 16-10-10, 16:22

dzis zlowilemstylowa firane a raczej zaslone z pociagu
naleśnik27 - 24-10-10, 13:20
Temat postu: :) he
szczupakowe branie :) !!!!
gandieres - 24-10-10, 22:59

He he kiedyś złowiłem to samo :mrgreen: z tym że jeszcze była tam żyłka gruba jak palec ,pół cegły na końcu i trochę haków :shock: chyba sprawka jakiegoś kłusola amatora :???:
feeder - 25-10-10, 10:19
Temat postu: Re: :) he
naleśnik27 napisał/a:
szczupakowe branie :) !!!!



ładny szczupak :D :D:D się zawinął do zdjęcia haha :D widzę że cortez przetestowany na złomie :twisted:

nalewator - 27-10-10, 14:33

Dzisiaj złowiłem duży parasol ogrodowy .Opór był na maxa bo był rozłożony .Jak go wyholowałem to się nawet ucieszyłem bo wyglądał jak choinka obwieszony przynętami . Zysk to 4 obrotówki i 5 gum + stalki. Czasami warto mieć mocną plecionkę :smile:
mikael84 - 20-01-11, 12:11

Kiedyś obok mnie jeden gościu złapał żółwia na kukurydzę, skubany walczył zacięcie;]
rybosz - 07-02-11, 10:53

Sofiksy. Zawsze chciałem mieć ;D
mariusz79 - 16-02-11, 00:32

dziadek z mojego osiedla złapał pizmaka,wyobrażcie sobie jego zdziwienie gdy ryba zycia w pewnym momencie wyskakuje z wody i z wsciekłoscia atakuje wedkarza dochodzi do starcia... dziadek z kijem nie daje za wygrana i pizmak walczy o zycie..... dziakek kapituluje, za wedke i ciagnie pizmaka ten harczy warczy straszy.zwierze skończyło marnie u kogos kto zajmował sie wyprawianie skór czy cos takiego.
pozdrawiam sytuacja 100% prawdziwa.

Boltimor - 16-02-11, 00:56

Ja kiedys złowiłem pod mostem kolejowym w Podjuchach (Szczecin) kołpak samochodowy. Moje zdziwienie było ogromne, bo kołpak będąc ciągniętym nieźle udawał rybe :grin:
jareksm2 - 16-02-11, 20:16

Boltimor, :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Łukasz789 - 17-02-11, 10:06

Reszty samochodu nie było....
Ja nic chyba az tak dziwnego nie złapałem , no oprócz tzw.,,ryby żaby".

gruby271 - 23-02-11, 23:37

A JA ZŁOWIŁEM DAMSKĄ TOREBKĘ (NA WACHADŁO )JAK SIĘ PÓŹNIEJ OKAZAŁO NALEŻAŁA DO SĄSIADKI Z OSIEDLA. KTOŚ WYBIŁ JEJ SZYBĘ ZABRAŁ
TOREBKĘ Z FOTELA
I PO OPRÓŻNIENIU CENNEJ ZAWARTOŚCI WYRZUCIŁ TORBĘ Z DOKUMENTAMI DO JEZIORKA.OCZYWIŚCIE TORBA WRÓCIŁA DO WŁAŚCICIELKI.

A INNYM RAZEM NA TYM SAMYM AKWENIE ZŁAPAŁEM GUMOFILCA
( SKUBANY CIĘŻKI BYŁ, PEŁEN WODY )
I NIC NIE BYŁO BY W TY DZIWNEGO (KAŻDEMU SIĘ ZDARZA :grin: ) GDYBY NIE FAKT ŻE PO WYWALENIU GO NA BRZEG WYSZEDŁ Z NIEGO RACZEK .

Bombek_007 - 25-02-11, 23:11

Na bezrybiu i rak ryba, kolego Gruby :mrgreen:
SzymSzon - 27-02-11, 19:06

Też miałem jedną śmieszną historię.
Pewnego razu byłem z tatą na zbiorniku Paruszowiec po spiningować.
Pomyślałem że jak na płytkim nic nie bierze to poszedłem na głębokie.
Nagle patrze płynie sobie kaczka nagle tylko się pysk pojawił i sum miał śniadanie.
Pomyślałem że jak to pożar to jakis inny sum może pobić więc wilka obrotówka i z całych sił wyrzuciłem.Zaczynam powoli zwijać tak po 10m wilki opór.
Zacinam myśle sum bo niemoge tegu ruszyć z dna po chwili idze.
Tata z podbierakiem stoi ja już czuje widze że to mam blisko nagle tata wstaje od powiedział żebym szrpał.Okazało się że to worek z śmieciami.Wyciągnołem to i w rękawicach do kosza dałem.

Tondrom - 27-02-11, 20:13

SzymSzon napisał/a:
Też miałem jedną śmieszną historię.
Pewnego razu byłem z tatą na zbiorniku Paruszowiec po spiningować.
Pomyślałem że jak na płytkim nic nie bierze to poszedłem na głębokie.
Nagle patrze płynie sobie kaczka nagle tylko się pysk pojawił i sum miał śniadanie.
Pomyślałem że jak to pożar to jakis inny sum może pobić więc wilka obrotówka i z całych sił wyrzuciłem.Zaczynam powoli zwijać tak po 10m wilki opór.
Zacinam myśle sum bo niemoge tegu ruszyć z dna po chwili idze.
Tata z podbierakiem stoi ja już czuje widze że to mam blisko nagle tata wstaje od powiedział żebym szrpał.Okazało się że to worek z śmieciami.Wyciągnołem to i w rękawicach do kosza dałem.


Wybacz stary ale nic nie rozumie :D

Robal - 28-02-11, 18:50

Tondrom napisał/a:
Wybacz stary ale nic nie rozumie

Jak na 15 lat to i tak niezłą rozprawkę napisał.

porcelan - 28-02-11, 19:29

Robal napisał/a:
Tondrom napisał/a:
Wybacz stary ale nic nie rozumie

Jak na 15 lat to i tak niezłą rozprawkę napisał.

... bo interpunkcja to potęga ...
Koniec OT

adik - 16-07-11, 18:51

pewnego razu zdecydowalem sie odwiedzic bagno u mnie w pobliskim lesie.Bagno to jest dosc spore, chcialem sprawdzic czy sa tam jakies ryby.Wiec poszedlem tam z wedka,sprobowalem na biale robaki, po chwili branie, okazalo sie ze zlapalem traszke grzebieniastą pozniej nastepna wziela na chleb.Wiec postanowilem przestac, co bede kaleczyl traszki.. wiec to bylo cudo co zlapalem na wedke.Choc to nie koniec moich cudów.
Raz na rzece złapałem raka na czerwnonego robaka.I na tym koniec jak narazie połowów dziwnych okazów.
Dodam ze tym razem nie zlapalem ale widzialem bardzo rzadkiego w Polsce zółwia błotnego w mokradłach w poblizu lasów janowskich na jednej z przejazdzek rowerowych.

lejtnant - 06-08-11, 20:42

W zeszłym roku po powodziach złowiłem na spina: kalesony,krzesło, worek cebuli ok. 10 kg, worki po nawozach. Na worku cebuli było kilka blaszek, widać inni koledzy też mieli zaczepy.
Raz holowałem przegniłą kłodę, myślałem ze duży sum. Po oderwaniu od dna i kilku minutowej walce z "sumem" musiałem ciąć plecionke bo by mnie wciągneła do wody.

Krzysztof Hichu - 14-08-11, 20:58

Wiem ż historia niektórym może się wydać nieprawdopodobna ale tak było bez kitu.
OD około tygodnia łowię ryby z pomostu na jednym z jezior koło Brodnicy. Regularnie sypie zanetę. Z równą regularnością obok pomostu pojawia się młody gągoł który nurkując na dno łowiska , około 4,5 do 5 m. wyjada zanętę i prawdopodobnie odstrasza ryby. Każde jego przypłynięcie powoduje przerwę w braniu. Żądne odstraszanie intruza nie pomaga, a jak to tylko na krótką metę.
Pewnego pięknego sierpniowego dnia problem sam się rozwiązuje. No może nie sam co za sprawą owego gągoła i moją. Siedzę sobie spokojnie na pomoście z znajomymi wędkarzami łowiąc ryby oczywiście w towarzystwie naszego ptaszka. Łowię na bata 8m z amortyzatorem gumowym. W pewnym momencie bez żadnych wcześniejszych oznak spławik ginie pod wodą wedka po zacięciu wygina się w pałąk prawie do granic możliwości. Próby ciągnięcia „ryby” przez jakiś czas nie przynoszą efektów. Wszyscy z przejęciem wpatruję się co też wzięło. Po paru minutach ciągną wędka w prawo pojawia się na powierzchni wody mały gągołek. Po długotrwałej walce , dzięki Bogu że wędka wytrzymała udaje się nam za pomocą podbieraka wyciągnąć zdobycz zaczepioną za haczyk łapką na pomost. Po odczepieniu i wypuszczeniu tak szybko uciekał , że na pewno pobił rekord świata
w prędkości biegu po wodzie. Całe szczęście że nie umiał fruwać. Od tej chwili nasz przyjaciel omijał nasze miejsce z daleka. Szkoda tylko, ż enie zrobiłem zdjęcia . Tak to szybko się działo,że nikt o tym nie pomyślał. Zdarzenie tak nieprawdopodobne , ze trudno w nie uwierzyć. Nie mniej jednak prawdziwe. Kto chce niech wierzy, a kto nie to nie.

dziara - 15-08-11, 19:02

Kilka lat temu na rzece warcie w Poznaniu zlowilem na wobler rapali proteze reki. Od lokcia az do dloni : ( Po tym braniu odrazu odechcialo mi sie lowic i poszedlem do domu. Z dziwnych polowow to zlowilem tez sandacza 4 kg na jedno ziarnko peczaku.
pet87 - 16-08-11, 12:31

Witam,dobrych pare lat temu łowiac z gruntu miałem branie,ciecie a na haczyku ...oko :shock: Jak by było tego mało moze z godzine pozniej powtorka.Złowiłem 2 oka jednego dnia.Nikt mi w to nie uwierzył,pewnie sam bym nie uwierzył gdyby ktos przedstawił mi taka historie
MarcinGliwice - 16-08-11, 13:04

hahahaha ja wierze ja to z gruntu siatkę na ryby wyciągnąłem :D a myślałem że sum z 2 metry hahahah
skipi007 - 04-09-11, 08:28

pewnego słonecznego dnia wybrałem się na dziki staw na łące , wszystko fajnie karasie brały ekstra zabawa , nagle mega branie i full opór myślałem ze to zaczep wiec szarpie aby zerwać hak a tu puściło zwijam żyłkę do brzegu okazało się że zaczepiły się stringi :shock:
bonek - 04-09-11, 08:35

ja nie dawniej niż miesiące temu z gruntu buta za sznurówkę.

dominik poznan - 04-09-11, 10:45

ostatnio mam rewelacyjne brania raków na czerwonego robala średnio 3 sztuki na jedno wędkowanie
na poprzednim wypadzie sznur na węgorza z hakami do tego na sznurze 5 zestawów gruntowych 2 zestawy spławikowe i zestaw węgorzowy i żywcowy wszystko świeże zasiliło mój sprzęt wędkarski

DAWID - 04-09-11, 11:23

bonek, gratulacje , wypuściłeś ? :lol: :mrgreen:
Finczyk - 17-02-12, 20:24

Ostatnio miałem farta do butów. Wpierw wyciągnąłem rozpinany damski zamszowy botek, a następnie zwykły sznurowany półbut męski
macko - 17-02-12, 20:55

wiec i ja napisze: z fajnych połowów to:

- bóbr
- kaczka
- nietoperek
- pies owczarek szwabski
- rower
- zdechły pies
- zdechłe kotki
- skóra z sarny !!
- sarenka mała
- lis martwy
- mały boberek
- tampony i podpaski
- jakieś łał, wielkości cytryny, zbudowane z damskich kłaków
- pampersy
- oraz kilkanaście worków ze śmieciami

łowię na Polskich łowiskach, w okolicy aglomeracji Kraków, oraz małych pstrągowych wodach :mad:

Finczyk - 18-02-12, 17:30

macko napisał/a:
wiec i ja napisze: z fajnych połowów to:

- jakieś kórwa jego mać łał, wielkości cytryny, zbudowane z damskich kłaków
łowię na Polskich łowiskach, w okolicy aglomeracji Kraków, oraz małych pstrągowych wodach :mad:


To jakiś nowy gatunek ryby? :mrgreen:

jeux - 18-02-12, 19:47

moim dziwnym i częstym połowem jest szczeżuja , co roku łowie bardzo duże okazy w trakcie szukania okonia :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
pet87 - 18-02-12, 19:57

macko, moze wedkujesz na jakims zatopionym smietniku połączonym z cmentarzem dla zwierzat :mrgreen:
macko - 18-02-12, 23:12

coś w ten deseń, ale to wielkie ŁAŁ z damskich kłaków było ochydne, mało pawia nie puściłem jak uwalniałem tego włochatego stwora :D
kadzis - 20-02-12, 10:18

Hehe...mogłeś zgłosić to do zwiazku PZW i zapytać czy to też wpisać do rejestru połowów :P
ChaoTic - 03-04-12, 11:27

mnie również nie ominęły kalosz, sandał, teleskop-moskwiak z chyba rexem (korozja zrobiła swoje), z mniej przyjemnych: jakaś padlina (wolałem się nie przekonywać jaka - cięcie), perkoz, zaskroniec.
Najbardziej jednak w pamięci utkwiło mi złowienie jednej i tej samej ryby z kolegą którego zapoznawałem z wędkarstwem. Ów kolega wybrawszy się by stracić dziewictwo wedkarskie został przezemnie uzbrojony w bacik 6m siedział dzielnie stanowisko obok i tracił nerwy wysłuchując moich rad i zapoznając się ze sprzętem. Jak to czasem bywa - łowiąc na identyczny zestaw (żyłki,spławik ba, nawet haczyki i długości przyponów były identyczne) pół metra obok - nie miał brań a mi całkiem przyzwoicie brały leszczyki. Sytuacja z zmianą miejsc nie przynosiła rezultatów (swoja drogą sam nie wiem dlaczego tak się czasem dzieje). W pewnym momencie Kolega w akcie frustracji aż "przytulił" się swoim spławikiem do mojego - po chwili mój spławik pojechał - nie myśląc zacinam... identycznie wyglądała sytuacja Kolegi.... wspólnymi siłami wyjęliśmy prosiaka-juniora ... karpika szalone ~30 cm oba haki w pysku :)

m4tiss - 04-04-12, 21:51

jesienią spiningując "udało" mi się zaciąć 5 litrowe wiadro po farbie. Pewnie służyło do mieszania zanęty, tylko ten ktoś zapomniał, że rzuca się tylko zanęte a nie razem z wiadrem :lol: swoją drogą jaka to patologia przyjeżdża nad wodę...heh... :mad:
jurasek15 - 06-04-12, 20:17

Jak byłem młody :smile: zawsze z kumplem mieliśmy zabawę - "komu pierwsza kura jajeczko zniesie". Polegała ona na tym, że spławiki miały być jak najbliżej siebie, przynęta ta sama i kto będzie miał pierwszy branie. No i bawiliśmy się tak na Nysie Kłodzkiej z kiełbiami (a były niczego sobie 15 cm to standard). No i nagle dwa spławiki pod wodę, oboje zacinamy i ... zestawy poplątane? Ale ryba jest... a w pysku dwie druciane osiemnastki z robaczkami. :mrgreen: No i kto złapał? :mrgreen:
tomasson55 - 07-04-12, 06:37

ja ostatni siedzialem z kolegą na rybach nic nie bierze 4 godzine i mowie "brakuje nam tylko kamieinia złowic" bo rok wczesniej zlowił zólwia wiec nic mnie juz nie dziwilo.
mineła może godzina i zlowil połkilowego kamienia z takim wycietym paskiem w ktory weszla zylka z hakiem

tomasson55 - 07-04-12, 09:43

sorki ze 2 posty zamiast 1 , ale przypomnialo mi sie jak jeszcze za bardzo nie umialem lowic i mialem rzuconego pickera polozonego rownolegle do wody . patrze wygiecie jakby karp wzial taki kolo 1.5kg a sciagam z 15 min a tu ku mojemu zdziweniu kulka foli aluminiowej (takiej do kanapek) o srednicy kolo 15cm
Majkelpl - 07-04-12, 20:20

Dziwne powiadacie???
Raz na brynicy kupe w worku<o bosz>
A na mojej miejscówie to Fajny,nowy stanik rózowy,miseczka D,do dzis czekam az syrenka sie po niego zglosi;p

Matys - 08-04-12, 09:05

Pewnego razu na spining z żyłka 0.16 wyciągnołem z wody skórzaną pufe do siedzenia:P
bambuko11 - 08-04-12, 09:23

dodam od siebie: 2 lata wstecz reklamówka levis z rakiem , w zeszłym sezonie torba czerwona warki na 6 puszek. Kolega wyciągnął koło od roweru i ruszt z grilla
radek66 - 03-05-12, 13:44

Przez ostatnie trzy lata.......czaplę siwą na Wiśle chciała wybierać ryby z siatki zaplątała się w żyłki.....później był żółw czerwonolicy złapany za tylną łapę na Bzurze, a w poprzednim roku znów ptactwo.....rybitwa........ też Wisła, ktoś zasugerował żebym zmienił wędkarstwo na łowiectwo........brakuje tylko jakiegoś ssaka.
kembi - 04-05-12, 17:17

Pewnie nie będe oryginalny, ale "udało" mi się złowić raka, wielką pijawkę, buta, parasol(złożony), ale najbardziej emocjonujacy hol przeżyłem kiedy zaczepiłem 1.5m dechę. Nieźle murowała, z dna podnosiły sie bąble, chwilę trwało zanim upewniłem się, że to nie jest ryba. Doholowałem, zostawiłem na brzegu. Ważyła z 10 kilo! Łowiłem na Drawie w okolicach Złocieńca. Ze szłyszenia znam przypadek złowienia perkoza ze skutecznym doholowaniem do łódki co skończyło się ponoć podziobaniem wędkującego. Kolega kiedyś, dawno temu zaczepił podczas spinningowania zbyt ciekawskiego gościa za ucho :lol: . Na szczeście z tego co pamiętam zadzior się nie wbił. Zapomniałbym... Wujek mojego kolegi wyłowił metalowy sadzyk, która ja utopiłem ze sporą ilościa ryb ok. tydzień wcześniej będąc z tym kolegą na rybach. Miał być duży leszcz..., kolega trzymał podbierak, wujek holował; najpierw pojawiła sie tłusta plama potem zapach :???: -relacja kolegi. Sadzyk wrócił do mnie :grin: Tylko ryb szkoda :sad: Działo się to na rozległej podwodnej górce na j. Wilczkowo pomiedzy Złocieńcem a Czaplinkiem ok.20 lat temu. Na szczycie górki było ok.9-10m
Unises - 23-07-12, 06:17

W ubiegłą sobotę około godz. 21, gdy akurat byłem w połowie drogi do stanowiska kolegi , bo jakoś własnego styropianu po ostatnich porządkach znaleźć nie mogłem :???: Usłyszałem własny sygnalizator całkiem ładny, płynny odjazd (przynęta żywa wzdręga około 20 cm) no to bigusiem z powrotem :mrgreen: i ...wyholowałem perkoza, (to już chyba piąty w mojej karierze) po krótkiej szamotaninie udało mi się go całkiem sprawnie wypiąć :cool:

Chyba z wiekiem nabieram praktyki bo jak przypominam sobie pierwszego, to pamiętam, że szamotanina na brzegu była całkiem spora.

pawciobra - 24-07-12, 13:27

Ja jakiś rok temu nad zalewem wiślanym z zasiadką na noc za węgorzem zobaczyłem, że szczytówka zaczęła ładnie skakać więc zacinam a na żyłce wiszą trzy kraby nie wielkiej wielkości :D a w tym roku przy wyrzucie zaczepił mi się za hak nietoperek :D
Konriz - 24-07-12, 19:39

W tym roku podczas sezonu podlodowego na jeziorku dziekanowskim złowiłem raka :) , skubaniec brał identycznie jak leszczyki które wcześniej sporadycznie się czepiały.
Marienty - 25-07-12, 19:49

"...złowiłem" psa na zestaw kotwiczka+wątróbka

Jakiś czas temu wybrałem się na nockę za sumem. Dostałem pierwszy raz od brata i bratowej psa (owczarek australijski) na weekend ponieważ oni sami wyjeżdżali i nie mogli zabrać go ze sobą a ponieważ miałem już zaplanowane rybki zastrzegłem, że zabiorę go ze sobą. Po kilku godzinach łowienia dołączyła do mnie para wędkujących znajomych. Rozpakowywali się przed samym zmrokiem więc było trochę nerwówki. W pewnym momencie splątały się zestawy. Wędki zostały zwinięte i zaczęło się rozplątywanie. Ja również chciałem być pomocny więc we 3 zaczęliśmy rozsupływanie sprzętu. No i nagle... ani się spostrzegłem a kotwiczka z pokaźnym kawałkiem wątróbki drobiowej została zassana przez owczarka. Nie dało się nic zrobić jak tylko dociąć żyłkę. Niewiele można było wykombinować o 22 więc zaczekaliśmy z tym do rana. Jak tylko brat przyjechał po psa przyznałem się bez bicia więc pojechaliśmy na sygnale do zaprzyjaźnionego weterynarza. Jedno prześwietlenie (oczywiście zostałem "sponsorem tej imprezy") , drugie i ... niestety to nie zły sen...jest ! Kotwiczka ze śruciną stopującą. Nie było nam do śmiechu bo sytuacja była poważna. Weterynarz powiedział, że jest nadzieja, że kotwiczka wyjdzie siłami natury więc brat dostał wielką strzykawę i środek na przeczyszczenie (doustnie). Suma sumarum -pies po kilku godzinach wykupkał kotwiczkę. Późniejsze prześwietlenia nic nie wykazały. Skończyło się na wielkim strachu, wielkiej uldze i jeszcze wielkiej nauczce. Co prawda piesek jeszcze przez następne pełne 2 dni robił rzadką kupkę co 2 godziny ale na szczęście brat w salonie posiada płytki. Lepsze to niż widmo operacji......

Efekt wyprawy:
3 tony strachu, -300zł na prześwietlenia, utrata zaufania u najbliższej rodziny.

frank_lucas - 25-07-12, 21:17

A ja kiedyś nad Kanałem Augustowskim wyciągnąłem kosisko od kosy ( ten ostry element) Całe szczęście że nikt z kąpiących się w tamtym miejscu ludzi się nie pokaleczył o te żelastwo.
bumtarara - 25-07-12, 23:16

Znajomy kiedyś holował przez godzinę ster od łódki. W tym czasie "wielka ryba" ciągnęła go z pontonem przez pół zatoki, a my na 2 łodzi pływalismy za nim z 2 podbierakami :D Jego mina przy pierwszym pokazaniu się tego okazu przy powierzchni- bezcenna
tubear - 26-07-12, 17:24

Ja złowiłem starego buta... but na prawdę stary bo teraz już takich nie widuję, a staw na którym łowie jest jeszcze przedwojenny.
kudłaty - 26-07-12, 21:46

Carrefurowski koszyk na kółkach, niestety pusty :roll: .
Marienty - 27-07-12, 06:21

kudłaty napisał/a:
Carrefurowski koszyk na kółkach, niestety pusty :roll: .

Dobrze, że Ci się udało. W moim rodzinnym mieście swojego czasu pewni osobnicy specjalnie wrzucali taki koszyk, żeby co jakiś czas zarzucić wielką kotwicę na sznurku, ściągnąć koszyk i cieszyć się przynętami, kóte utknęły na koszyku.

dominik poznan - 27-07-12, 22:00

ostatnio miałem farta z jednej miejscówki, rączka od wózka róra z zaworem co2 ramka z kontowników ,jakaś blacha ,
wyglądało to wszystko na wóżek z złomiarza
i do tego dwie sprawy po pierwsze rybom nie przeszkadzało to wcale bo w tym miejscu brały bardzo dobrze
a po drugie rozumiem takie sprzęty złowić na rzece lub przepływowym jeziorze ale prawie na środku jeziora przez które nie przepływa rzeka ani nie jest to sztuczny akwen zalewowy bardzo dziwne a wcześniej wyjełem już z tego jeziorka kolumne kierowniczą od passata b4 z kierownicą i przełącznikami :lol:
wszystko brało na koszyczek :lol:

zwykly_michal - 27-07-12, 22:41

dominik poznan napisał/a:

wszystko brało na koszyczek :lol:


Zdradzisz tajemnice zanety jak stosujesz :?:


Kolega wylowil kiedys dwa raki na DS. Kilka tygodni temu widzialem jak gosc wyciagnal malza na spinning a chwile pozniej kolejnego. Najpierw byla radosc ze mial branie i wyciaga rybe a pozniej koledzy o malo nie zabili go smiechem :mrgreen:

dominik poznan - 27-07-12, 23:05

rak na czerwonego normalka u mnie puszcza dopiero jak go wyjmiesz nad wode
i

zwykly_michal - 28-07-12, 18:37

dominik poznan napisał/a:
rak na czerwonego normalka u mnie puszcza dopiero jak go wyjmiesz nad wode
i



W tym momencie powstaje pytanie, jakie to raki :?: Wystepujace naturalnie w Polsce, rak blotny i rzeczny sa pod ochrona. Raki pregowate i sygnalowe nie powinny byc wypuszczane z powrotem do wody.
Dwa ostatnie sa nosicielami dzumy raczej na ktora nie sa odporne nasze rodzime raki.

dominik poznan - 31-07-12, 11:01

co do raków nie sprawdzałem, a wczoraj piękne branie foli po serku topionym w plasterkach

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group